Wyszłam z kamienicy w szybkim tempie i natychmiast udałam się do samochodu . Właśnie uświadomiłam sobie , że nie zapytałam Zayna o jego zdanie i sama podjęłam decyzję o tym , że dziewczyna może spędzić z nami czas . Jednak trochę już go znam i myślę , że nie będzie miał nic przeciwko , z resztą tak jak i reszta chłopaków . Podeszłam do drzwi od strony kierwocy i gestykulacją rąk pokazałam Zaynowi , żeby opuścił okno . Wykonał moje polecenie i zapytał :
- O co chodzi ? - jednak nie zdążyłam nic powiedzieć , ponieważ w tym samym momencie z kamienicy wyszła niepewnym krokiem Casandra . Rozejrzała się i zatrzymała wzrok na mnie . Jednym ruchem ręki przekazałam jej , że ma przyjść do samochodu na co ona odopowiedziała jednym , nieśmiałym uśmiechem . Myślę , że towarzystwo Zayna mogło ją delikatnie onieśmielić , ale mam nadzieję , że za chwilę to wszystko ulegnie zmianie .
- Później Ci wszystko wyjaśnie . - rzuciłam tylko w stronę Zayna , a ten patrzył na mnie nadal zdezorientowany całą sytuacją . Wsiadłam do samochodu , a zaraz po mnie zrobiła to samo blondynka .
- Hej . Czy ja na pewno nie będę wam przeszkadzać ? - powiedziała zciszonym głosem spoglądając kątem oka na Zayna .
- No pewnie , że nie . - odparł z ogromnym uśmiechem na twarzy chłopak . Nie miałam pojęcia na ile to było prawdziwe , ale ten jego przemawiający uśmiech na twarzy mówił za siebie wszystko i wtedy byłam już prawie pewna , że Zayn nie ma mi za złe , że zaprosiłam do nas dziewczynę. Samochód ruszył . Już po kilku minutach staliśmy na podjeździe ' naszego ' domu . Wysiadliśmy , a mi nagle przypomniało się , że przecież w bagażniku czeka na mnie moja kochana walizka , która w Londynie przeżyła już tak dużo przygód . Zayn wyręczył mnie i wyciągnął ją z kufra . Rozsunęłam rączkę i pociągnęłam ją w strone drzwi jednocześnie łapiąc Casandre za dłoń . Widać było , że ta jest lekko przytłoczona całą tą sytuacją jednak mam nadzieje , że kiedy pozna chłopaków zmieni nastawienie i bardziej się przed nami otworzy . Weszliśmy do domu , a w nim nikogo nie było co bardzo mnie zdziwiło . Z tego co pamiętam chłopacy nie mówili , że gdzieś wychodzą , ale w sumie to nie muszą mi się ze wszystkiego spowiadać i właściwie mogą robić teraz wszystko , w każdym zakądku świata . Zostawiłam bagaż przy schodach i postanowiłam , że sprawdzę czy może nie ma ich w ogrodzie . Pociągnęłam za sobą Cassie zmuszając ją żeby poszła ze mną . Stanęłyśmy na środku tarasu jednocześnie rozglądając się w około . Nic , nikogo nie ma , pustka . Westchnęłam cicho , bo bardzo zależało mi na tym żeby nowa koleżanka poznała członków One Direction , myślę że oni dobrze wpłynęli by na jej samopoczucie , ponieważ kiedy ja zamieszkałam z nimi moje też się ogromnie poprawiło . Można powiedzieć , że chłopcy przekazują bardzo dużo pozytywnej energii .
- Akuku!- krzyknął Niall, który ni stąd ni z owąd pojawił się przede mną. Posłałam mu pytające spojrzenie, a ten wywrócił oczami i przytrzymał mnie za rękę. W tym samym czasie Louis wziął wąż ogrodowy do ręki i wycelował nim we mnie i Casandre.
- Louis ! Przestań do cholery ! - wykrzyczałam podirytowana całą sytuacją . Chłopcy nadal śmiejąc się zakręcili kurek z wodą i odłożyli wąż . - Czy wy zawsze tak miło witacie wszystkich nowych gości ?! Ja dostałam w piłką w twarz , a Casandra stoi teraz przemoczona do suchej nitki . - dodałam . Chłopcy popatrzyli się raz na siebie , raz na mnie , potem na Casandre i znowu na mnie . Kątem oka zerknęłam na blondynke , a ta wybuchła przeraźliwym śmiechem . Wszystkie oczy zwróciły się na nią , a ta skrępowana całą sytuacją zakryła usta dłonią powstrzymując się od śmiechu.
- Gdzie Liam i Harry ? - rzuciłam nagle , żeby przerwać tą krępującą sytuacje .
- Liam , Harry ! Chodźcie tu ! - wywrzeszczał Niall . Chwilę potem widziałam już przed sobą Liama w okularach przeciwsłonecznych na nosie i kąpielówkach , oraz Harrego owiniętego w ręcznik od pasa w dół . Zaśmiałam się cicho pod nosem i powiedziałam :
- Słuchajcie , to jest Casandra , nowa koleżanka - tak dla sprostowania . Pobędzie tutaj trochę z nami , mam nadzieje że nie macie nic przeciwko . - na co chłopcy pokwiali tylko głowami . Lou z otwartą buzią stał wpatrzony w blondynkę i miałam wrażenie , że pożera ją wzrokiem .
- Louis zamknij tą buzie , bo ci mucha wleci ! - skwitowałam z chytrym uśmiechem , na co on lekko się zarumienił . - Cassie - mój głos skierował się w strone dziewczyny - to jest Harry , Louis , Liam i Niall . - przedstawiłam chłopaków wskazując na każdego palcem . - Jest jeszcze Zayn , ale jego już miałaś przyjemność poznać . - dodałam .
- Na prawdę miło mi ... Ej ! Ale czy ja was skądś nie znam ? - odparła dziewczyna drapiąc się po głowie . - Już wiem ! Czy to nie wy jesteście członkami tego zespołu ... One Direction ?! No tak , że od razu na to nie wpadłam ! - powiedziała z przejęciem w głosie dziewczyna .
- Tak to my , ale nie róbmy z tego jakieś wielkiej afery . - rzekł wzruszając ramionami Niall .
- Jasne , okej , nie ma sprawy . - wysyczała Casandra .
- Chodź , dam ci jakieś rzeczy . Jesteś całkiem przemoczona . - rzuciłam w stronę dziewczyny przenosząc wzrok na chłopców .
- Właściwie to kąpiemy się w basenie ... - wtrącił się Louis . Nic na to nie odpowiedziałam tylko pociągłam blondynkę w stronę domu . W szybkim tempie poszłyśmy po schodach na górę i już za chwilę stałyśmy na terytorium pokoju Liama , czyli tymczasowego mojego pokoju . Walizka stała już na środku pokoju , więc pewnie musiał ją tutaj przynieść Zayn . Podeszłam do niej i otwarłam . Kiedy zobaczyłam wszystkie moje rzeczy ogromny uśmiech pojawił się na mojej twarzy . Zaczęłam wyciągać wszystko , przytulając każdą rzecz po kolei . Laptop , prostownica , iPod , suszarka do włosów , telefon , kosmetyczka i wiele innych . Casandra siedziała na łóżku z dziwną miną i przyglądała mi się podejrzanie . No tak , przecież ona tak na prawdę nie zna mojej historii . Nie miałam czasu jej jeszcze opowiedzieć wszystkiego ze szczegółami .
- Później ci opowiem . - rzuciłam szybko . Wyciągłam z torby mój strój kąpielowy i rzuciłam na łóżko . - Ubierz , w razie jakby zachciało ci się pluskać z tymi dzieciakami w basenie . - puściłam oczko w jej stronę i dodałam . - Trzecie drzwi po prawej masz łazienkę . - Dziewczyna nic nie mówiąc przesłała mi buziaka i opuściła pokój . Ja raczej nie miałam ochoty się kąpać . Ogólnie to nie przepadałam za wodą . Mam lekką fobie na jej punkcię od kiedy jako pięciolatka prawie się utopiłam w moim ogrodowym basenie . Od tamtego czasu rzadko kiedy w nim pływałam ... z resztą nie ważne . Wyciągłam z torby pierwszy lepszy t-shirt i jeansowe szorty . Ponieważ łazienkę zajmowała Cassie , byłam zmuszona przebrać się w pokoju . Mam nadzieję , że Liam nie zamontował tutaj jakieś ukrytej kamery czy coś w ten deseń . Trudno , trzeba zaryzykować . Zrzuciłam z siebie przemoczone ciuchy i odwiesiłam je na kaloryfer pod oknem . Ubrałam wcześniej przygotowany zestaw i usiadłam na łóżku . Wzięłam w rękę mój telefon , który nie był używany od dłuższego czasu . Długo wahałam się czy go uruchomić , bo na pewno czekało na mnie kilkaset nieodebranych połączeń i miliony sms'ów typu gdzie jesteś , co się z tobą dzieje i kiedy zamierzasz wrócić , jednak po krótkim zastanowieniu doszłam do wniosku , że rodzicą należą się jakieś wyjaśnienia , mimo wszystko . Włączyłam moje Black Berry i nie myliłam się . 45 nieodebranych od mamy , 57 od taty , plus 124 od Ann . Ann to moja koleżanka . Jeśli można ją tak w ogóle nazwać . Strasznie dwulicowa pindzia , kiedy rozmawia ze mną udaje wielką przyjaciółkę , której można zdradzić wszystkie tajemnice i sekrety , a kiedy jest z lepszym towarzystwem obrabia ci dupę na każdym kroku . Jednak mimo to kumplowałam się z nią , ponieważ nie miałam więcej znajomych . Większość odwróciła się ode mnie mówiąc , że cholernie się zmieniłam i że nie mogą już dłużej ze mną wytrzymać . Mieli rację , zmieniłam się i to nawet bardzo . Zamykałam się w sobie z dnia na dzień coraz bardziej , nie utrzymywałam z nimi kontaktu poza szkolnego . Nie mogłam znieść tego , że moja najlepsza przyjaciółka , z którą znałam się od dziecka odeszła z tego świata i zostawiła mnie samą , tak po prostu . Istnieją również dobre strony mojej zmiany . No bo jeśli byłoby tak jak dawniej , nie doszłoby do mojego załamania nerwowego i nie przyjechałabym tutaj , nie poznałabym chłopców , a poznanie ich i Casandry to jedna z najprzyjemniejszych rzeczy która miała miejsce w moim życiu od bardzo dawna .
Długo zastanawiałam się , czy zadzwonić do rodziców , czy stchórzyć i wysłać zwykłego sms . Wybrałam to drugie . Wystukałam na klawiaturze wiadomość , która wyglądała mniej więcej tak : ' Nie martwcie się , nic mi nie jest , nie porwało mnie ufo , jestem w Londynie i mam się dobrze . Wybaczcie , ale nie mogłam znieść dłużej waszych kłótni , po prostu nie mogłam , musiałam wyjechać ... ' . Przeczytałam ją kilkadziesiąt razy aż w końcu nadusiłam na ' wyślij ' i spowrotem wyłączyłam telefon . Zrobiłam tak dlatego , że za chwilę znowu miałabym tysiące przychodzących rozmów , a nie miałam ochoty się tłumaczyć z tego co zrobiłam i wysłuchiwać kazań które na pewno padłyby z ust mojego ojca .
Włożyłam do kieszeni od spodenek iPoda i słuchawki i w mozolnym tempie zeszłam schodami na dół . W domu nadal nikogo nie było , więc wszyscy musieli znajdować się w ogrodzie . Wyszłam na zewnątrz i ruszyłam w stronę basenu . Kiedy byłam już tuż przy kąpielisku usiadłam na jednym z leżaków koło Liama i rozejrzałam się w około . Zauważyłam Nialla , który pływa na materacu w basenie popijając jednocześnie jakiś napój , Louisa , który leży na brzegu i z uczuciem woła do Harrego: Rose, obiecaj mi że się nie poddasz! OBIECAJ! A Harrego biegającego z deską ratunkową dookoła basenu i krzyczącego: słoneczny patrol! Obok nich ze śmiechu po ziemi turlała się Casandra . Widząc ten cały przekomiczny widok wybuchłam śmiechem i położyłam się na leżaku . Wyciągnęłam iPoda , włożyłam słuchawki w uszy , zamknęłam oczy i postanowiłam odpocząć .
Kiedy w moim odtwarzaczu leciała jedna z piosenek Coldplay nagle poczułam kropelki wody, które co chwilę lądowały na moim ciele. Gwałtownie otworzyłam oczy, patrząc w górę.
- Nie zrobisz tego...- spojrzałam na Harrego, który był całkiem mokry i miał zamiar jak mi się wydawało zabrać mnie do wody, bądź zrobić coś równie mokrego. Puścił mi jeden ze swoich uśmiechów i jeszcze bardziej się pochylił. Nie miałam pojęcia, co ma zamiar w tym momencie zrobić, więc jedynie przyglądałam mu się w celu znalezienie odpowiedzi. Hazza złapał mnie w pasie i przerzucił przez swoje ramie . Wtedy już wiedziałam , że jego celem było wrzucenie mnie do wody . Zaczęłam się wykręcać uderzając jednocześnie pięściami w pośladki Harrego . Nie , że jestem jakimś zboczeńcem czy coś , ale będąc przewieszona przez jego ramię , tylko to mogłam zrobić . To wszystko było na nic , ponieważ chłopak wybuchł tylko złowieszczym śmiechem , a ja już za chwilę byłam w basenie . Cholera jasna , co ja mu takiego zrobiłam ? Dlaczego on non stop uprzyksza mi życie ? Najpierw ta akcja w kuchni , a teraz to . Nienawidzę go , nienawidzę po prostu .
Wyczołgałam się jakoś z basenu i usiadłam na brzegu wyżdżymując jednocześnie wodę z włosów . Podbiegła do mnie Casandra i zapytała z przejęciem w głosie :
- Nic ci nie jest Megan ?
- Nie , tylko przez tego idiote muszę się znowu przebierać . - odwarknęłam . Hazza słysząc te słowa spuścił głowę i zrobił smutną minkę . Nie ruszyło mnie to . Jeszcze może mam go przepraszać ? Ha , ani mi się śni . Niech najpierw sam się odważy , bo teraz ma już 2 konkretne powody , żeby mnie przepraszać , a później ja zastanowię się co do tego ' idioty ' . Wstałam zdenerwowana i ruszyłam w stronę domu , żeby się przebrać . Znowu . Zayn siedział na kanapie w salonie i pisał coś w notesie . Widząc mnie momentalnie schował go pod poduszkę . Spojrzałam się na niego podejrzanie , a ten zapytał zdezorientowany :
- Co ci się stało ? Dlaczego jesteś taka mokra ?
- Zapytaj się Harrego . - syknęłam . Malik spojrzał się na stojącego w progu Harolda , a ten tylko wzruszył ramionami i wrócił do reszty .
- Idiota x2 . - wyszeptałam sama do siebie i poszłam na górę . Zrzuciłam wszystkie ciuchy na podłogę , co spowodowało , że na panelach powstała ogromna kałuża wody . Zignorowałam to i wyciągnęłam z walizki pierwszą rzecz , która wpadła mi w ręcę . Była to letnia kremowa sukienka , obcisła , przed kolano . Na codzień nie lubię nosić sukienek , jednak teraz nie mam ochoty szukać czegoś innego . Ubrałam ją i przejrzałam się w lustrze . Wyglądałabym całkiem przyzwoicie , gdyby nie moja twarz i włosy . Włosy były całkiem przemoczone , co spowodowało że na mojej głowie powstał teatralny nieogar . O twarzy nie wspomnę , wolę to pozostawić bez komentarza . Wreszcie miałam moją kosmetyczkę , także wzięłam ją i poszłam do łazienki . Umyłam włosy , po czym dokładnie je wysuszyłam . Włączyłam do kontaktu prostownicę , a między czasie zrobiłam delikatny makijaż . Moje małe niedoskonałości na twarzy pokryłam korektorem , a rzęsy podkreśliłam tłuszem pogrubiającym . Na koniec zrobiłam jeszcze tylko kreski eyelinerem i gotowe . Sięgnęłam po prostownicę i wyprostowałam moje niesforne , brązowe fale . Przejrzałam się jeszcze raz w lustrze i oficjalnie mogłam stwierdzić , że wyglądam całkiem ładnie . Właściwie to nie wiem , po co się tak stroiłam , przecież nie mam żadnych planów na wieczór . Zrobiłam to tylko i wyłącznie dla siebie , żeby się lepiej poczuć - przyjmijmy tą wersję .
Wyszłam z łazienki , a na korytarzu napotkałam Casandrę , która zmierzała w stronę pokoju . Była całkiem mokra , czyli najprawdopodobniej też padła ofiarą któregoś z chłopaków , ale na szczęście miała na sobie kostium kąpielowy , bo jeśli tak by nie było , kolejny zestaw ciuchów wylądowałby na kaloryferze .
- Hej , słuchaj . Mogłabyś pożyczyć mi jakieś ciuchy ? - rzuciła w moją stronę .
- Jasne , chodź . - powiedziałam i pociągłam ją za rękę . Podeszłam do walizki i zaczęłam już któryś raz w dzisiejszym dniu szukać ciuchów , które mogłaby ubrać .
- Widzę , że zaprzyjaźniłaś się z chłopakami . - rzuciłam szczerząc się w jej stronę .
- Tak . - wyszeptała rozmarzona . - Louis jest bardzo miły ... - dokończyła niepewnie .
- Mhm , już wiem co się święci . - odparłam z chytrym uśmiechem na ustach . - Podoba ci się ? - zapytałam radośnie .
- Eeee ... trudno powiedzieć . Jest bardzo miły , opiekuńczy , zabawny i przystojny ... ale wrzucił mnie do basenu i przez to ma - 10 punktów . - skwitowała blondynka śmiejąc się pod nosem .
- Podoba ci się . - stwierdziłam i podałam jej jedną z moich ulubionych bluzek na ramiączkach i krótkie szorty w odcieniu brązu . Casandra nie zaprzeczyła , więc byłam już pewna , że Louis się jej podoba . Wydaje mi się , że ona jemu również . Przecież widać jak on się na nią patrzy . Zupełnie inaczej niż na Liama , Nialla , czy na mnie . Także akcję ' Zeswatać Lou i Cassie ' uważam za otwartą . Dziewczyna podziękowała , dając mi buziaka w policzek i wyszła z pokoju . Ja postanowiłam , że zejdę na dół i sprawdzę co tam u chłopców . Schodząc usłyszałam przeraźliwy śmiech podajże Nialla , który dochodził z salonu . Postanowiłam sprawdzić co się dzieje i ruszyłam właśnie w tamtą strone . Kiedy weszłam do pomieszczenia zapytałam :
- Z czego się tak cieszysz Niall ? - i usiadłam na kanapie obok niego . Ten nadal śmiejąc się wskazał palcem na Liama , chowajęcego twarz w dłoniach .
- Co jest ? - powiedziałam pytająco nadal nie wiedząc o co chodzi . W tym momencie Liam odsłonił twarz , na której odbity był kształt okularów . Najwidoczniej nasz tatuś zapomniał ściągnąć okularów , kiedy się opalał . Nie mogąc się powstrzymać również wybuchłam śmiechem , ale kiedy Liam zrobił smutną minkę , zrobiło mi się go przykro . Podeszłam do niego i powiedziałam radośnie :
- Nie martw się . Nałożymy trochę podkładu i pudru i będzie okej . - i znów wybuchłam śmiechem . Chłopak spojrzał na mnie kątem oka i uśmiechnął się . Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi , a Niall krzyknął :
- Pizza ! - i już po chwili stał przy drzwiach . Nim się zorientowałam , przy stole siedziała cała piątka i obżerała się pizzą . Postanowiłam , że się przyłącze ponieważ też odczuwałam niemały głód . Nie jadłam śniadania , a jest już godzina 16 czyli pora obiadowa , także musiałam coś przekąsić .
Usiadłam do stołu i wzięłam kawałek pizzy na talerz . W tym samym momencie na dół zeszła Casandra z ogromnym uśmiechem na ustach . Wyglądała tak jakoś ... inaczej . Ta moja bluzka i spodenki dodały jej uroku . Wcześniej miała na sobie za dużą bluze i spodnie dresowe . Miałam wrażenie , że zapożyczyła sobie również moje kosmetyki i prostownice , ale nie miałam jej tego za złe rzecz jasna . Louis kiedy zobaczył dziewczynę zaksztusił się kawałkiem pizzy , na co wszyscy zareagowali śmiechem . Chwilę potem blondynka dosiadła się do nas i już w całym komplecie zajadaliśmy się pizzą .
Przez cały czas miałam dziwne wrażenie , że Harry ukradkiem się na mnie patrzy . Nie wiem czy na prawdę tak było , czy ja po prostu mam jakieś schizy . Raz nawet sama się na niego spojrzałam , a wtedy nasze oczy się spotkały , jednak ja szybko spuściłam wzrok . Nie wiem o co mu chodzi i chyba wolałabym , żeby tak zostało .
Po obiedzie - bo chyba to był obiad - Casandra powiedziała , że musi już iść do domu . Oczywiście wszyscy namawiali ją , żeby została , jednak ta nie chciała się namówić . Lou postanowił , że ją odprowadzi , a ta rzecz jasna nie śmiała przeczyć . Mhm , jestem ciekawa czy podczas tego spaceru wydarzy się coś ciekawego . Mam taką nadzieje i cholernie im kibicuje , pomimo tego że znają się dopiero jeden dzień .
Zegar właśnie wskazał godzinę 19 . Siedzimy z chłopakami w salonie i oglądamy jakąś durną komedie romantyczną . Niall nie może się powstrzymać od głupich komentarzy , na które my reagujemy śmiechem . Harry przez cały film się perfidnie na mnie gapi , co ja staram się ignorować . W pewnym momencie nie mogę już tego znieść , wstaję z kanapy i wychodzę na taras bez słowa. Siadam zła na jednej z ławek i zastanawiam się o co mogło chodzić loczkowi . Nagle na zewnątrz wychodzi Hazza i siada obok mnie niepewnie .
- Moglibyśmy porozmawiać ? - zapytał nieśmiale . Ooo , czyżby miał wyrzuty sumienia przez to , że wrzucił mnie do basenu ? Może w końcu chce mnie przeprosić . Myślałam , że nigdy się na to nie zdobędzie .
- Jasne . Mów . - wyszeptałam spoglądając na niego kątem oka .
- No to ... chciałbym cię przeprosić . - wysyczał przez cały czas wpatrując się w ziemie.
- Że co proszę ? - powiedziałam z zadowoleniem w głosie .
- No , chciałbym cię przeprosić . - powiedział jeszcze raz lekko zmieszany .
- Możesz powtórzyć ? - odparłam chichocząc pod nosem .
- Możesz powtórzyć ? - odparłam chichocząc pod nosem .
- Przecież dobrze słyszałaś ! - skwitował lekko poddenerwowany .
- Ale chciałabym to usłyszeć ponownie . Nie spodziewałam się , że w końcu zdobędziesz się na odwagę i mnie przeprosisz . - rzekłam z chytrym uśmiechem na ustach . - Jeśli już tak rozmawiamy , to wyjaśnij mi jeszcze dlaczego , przez cały film siedziałeś wpatrzony we mnie jak w obrazek . - mówiłam podejrzliwie składając ręcę na klatce piersiowej .
- No bo właśnie to jest druga sprawa ... - wydukał z wyraźnym zdenerwowaniem w głosie chłopak . - Bo wiesz ... nie chciałbym tak prosto z mostu ... - przeciągał .
- Dalej mów . Wal śmiało . - powiedziałam i puściłam oczko w jego stronę .
- Cholera Megan , podobasz mi się ! Podobasz mi się od pierwszego momentu kiedy cię zobaczyłem . Od momentu kiedy stałaś przemoczona jak kura w korytarzu i patrzyłaś na mnie tym zabójczym wzrokiem ! Uwielbiam kiedy przygryzasz dolną wargę , uwielbiam kiedy poprawiasz włosy , uwielbiam cię jak się wściekasz i jak jesteś radosna ! Uwielbiam ... - mówił dalej jednak ja już nie kontaktowałam . Co on do mnie mówi do jasnej cholery ? Czy to jest jakaś ukryta kamera i za chwilę wyskoczą mężczyźni z kamerami i kwiatami mówiąc ' Zostałaś wkręcona ! ' ? To by chyba było najlepsze rozwiązanie . Czy on właśnie chce mi wyznać miłość ? Nie no , to jest nie możliwe . Znamy się od kilku dni , a on już odważył się na taki krok . Sama go do tego sprowokowałam , a teraz masz babo placek ! Ale najgorsze jest to , że ja chyba czuje coś do Zayna . Nie chyba , na pewno coś do niego czuję i to jest silniejsze ode mnie . Jednakże mimo wszystko nie chciałabym zranić Harrego . Widzę jak bardzo się w to wszystko zaangażował . Panie Boże , czy ty już do końca powariowałeś ?! Tak , jednak życie jest piękne . Czujecie ten sarkazm ? Co ja mam teraz zrobić ? Przecież nie rzucę się na niego i nie powiem mu , że też mi się podoba . Co prawda trochę tak jest ... ale to nie ma teraz najmniejszego znaczenia ! Mam mieszane uczucia co do tego wszystkiego . Nie mam pojęcia co robić . Tak po prostu - nie wiem .
- Megan ! Megan żyjesz ?! - Styles zaczął wymachiwać ręką przed moim czołem .
- Tak . Tylko po prostu jestem w ogromnym szoku , nie wiem co myśleć , nie wiem co mówić ... - odparłam zdezorientowana .
- Przepraszam ... - rzucił w moją strone i spojrzał mi się głęboko w oczy . Jego piękne zielone teńczówki hipnotyzowały mnie z każdą sekundą coraz bardziej , a najgorsze jest to że nie chciałam tego przerwać . Nasze twarze zaczęły się do siebie zbliżać , nie mogłam opanować tej sytuacji . Nasze usta dzieliły milimetry , kiedy nagle z domu wybiegł Niall i rzucił we mnie czymś na kształt gazety . Odskoczyłam przerażona od Loczka i wzięłam w dłoń przedmiot , który wylądował na moich kolanach . Miałam racje , to było jakieś kolorowe czasopismo , a na okładce ... Ja z Zaynem ?! Co to ma być ? Tak . Ja z Malikiem kiedy staliśmy nad Tamizą i prawie się całowaliśmy .
- Uważam , że raczej powinnaś to zobaczyć . Przepraszam jeśli przerwałem czy coś ... - odparł Niall i stanął wpatrując się we mnie i Harrego . Nadal nie mogłam przestać gapić się na fotografię , która widniała na okładce gazety i na nagłówek , w którym pisało : ' Zayn Malik ma nową dziewczynę ? Skandal !! '. Harry wziął ode mnie magazyn i przyjrzał się dokładnie z wyraźnym zdziwieniem w oczach . ' O ja pierdole ' - to jedyne słowo , które przychodziło mi do głowy w tej sytuacji . Wyobrażam sobie jak on mógł się wtedy poczuć . Właśnie prawie wyznał mi miłość i właśnie prawie się całowaliśmy , a teraz on widzi mnie w objęciach swojego przyjaciela na okładce jakiegoś szmatławca . Zajebiście po prostu , bo przecież bardziej się to wszystko pokomplikować nie mogło . Harry wstał z miejsca i bez słowa wszedł do domu , trzaskając przy tym szklanymi drzwiami . Złapałam się za głowę i próbowałam ułożyć jakie kolwiek myśli w całość, jednak przeszkodził mi Liam , który nagle pojawił się ni stąd ni z owąd . Obok niego stał Zayn , który też najwyraźniej był zdenerwowany całą tą sytuacją .
- Nie martw się . To tylko durny artykuł w gazecie . Nic się nie stało przecież . - odparł zasmucony Payne . Nic nie odpowiedziałam tylko spojrzałam na niego wzrokiem zabójcy .
- Cholera . Mam już dosyć . Mam już dosyć tych paparazzi , którzy wpieprzają się tymi swoimi brudnymi buciorami w nasze życie ! Trzeba coś z tym zrobić . Musimy od nich odpocząć , bo jak tak dalej pójdzie chyba nie wytrzymam nerwowo ! - wykrzyczał Zayn . Zapadła cisza , jednak przerwał ją Niall który powiedział radośnie :
- Chyba właśnie wpadłem na genialny pomysł ! - i klasnął w dłonie jak mała dziewczynka .
- Niall , dobrze wiemy jak się kończą twoje ' genialne pomysły ' . - głos należący do Liama skierował się w stronę blondyna .
- Ale ten jest na prawdę świetny ! Słuchajcie , wyjedźmy gdzieś za miasto ! Wyjedźmy tam gdzie nie znajdą nas paparazzi . Odpoczniemy od nich , a później wrócimy wypoczęci z uśmiechami na ustach . Weźmy namioty ! I kiełbaski żeby było można je usmażyć na ognisku ! Najlepiej gdzieś nad jakieś jezioro . - mówił przejęty Niall . Bardzo spodobał mi się jego pomysł .
- No stary , muszę przyznać , że jestem w szoku . Nigdy bym się nie spodziewał , że ty wpadniesz na tak złotą myśl . - odparł z uśmiechem na ustach Liam , klepiąc jednocześnie Horana po plecach . - Ale jest jeden warunek . Danielle jedzie z nami . - dodał .
- No pewnie , że jedzie . I Casandra . - powiedział radosnym głosem niebieskooki .
- Świetny pomysł ! - powiedzieliśmy jednocześnie z Zaynem . Wymieniliśmy spojrzenia i zaśmialiśmy się pod nosem .
- Okej . W takim razie jutro wyruszamy . Jak na razie nie wiem jeszcze gdzie , ale to Lou jest tutaj od geografii i to on coś wymyśli . Właśnie , gdzie jest Lou ? - powiedział pytającym głosem Niall .
- Poszedł odprowadzić Cassie . 3 godziny temu ... - odparłam wzdychając .
- To poinformujcie jeszcze Harrego , Lou dowie się jutro . Trudno , nasz laluś będzie musiał zdążyć się spakować przez te kilka godzin . - wtrącił się Liam . No właśnie ... Harry . Zupełnie nie mam pojęcia co teraz z nami będzie ... Z resztą co ja mówię ? Nie ma żadnych ' nas ' . Nie ma i nie będzie . Zdecydowanie głębsza więź powiązała mnie z Zaynemm i nie chcę , żeby uległo to zmianie , przez to co powiedział mi Loczek . Tak , niech tak zostanie . Niech zostanie tak jak było , przynajmniej na razie ...
No to hej ! Dziękuje Wam za wyświetlenia i komentarze , jesteście genialni <3 Po długiej męczrani wreszcie napisałam ten rozdział . Jakoś tak nie specjalnie mi się podoba , ale ocene pozostawiam Wam . Ogólnie to jaram się jak pochodnia , bo już nie jesteśmy Narnią . Tak , wczoraj oficjalnie staliśmy się nie Narnią xD . zawsze spoko *.* nie no , cieszę się , że chłopcy wspomnieli o nas na tym czacie , cieszę się i to bardzo :D E no i to chyba wszystko co chciałabym powiedzieć . A i następny rozdział za tydzień jakoś . Oceniajcie rozdział w komentarzach. Zajmie to Wam kilka sekund , a dla mnie znaczy tak wiele . Do zobaczenia , uwielbiam Was miśki :*