czwartek, 16 lutego 2012

2. Może to początek jakieś nowej przygody ?

Nim się zorientowałam byliśmy już na lotnisku. Kierowca wyjął moją walizkę z bagażnika, za co byłam mu bardzo wdzięczna, bo sama chyba bym nie dała rady. Zapłaciłam mu, wzięłam walizkę i ruszyłam w stronę wejścia na lotnisko. Podeszłam do jednej z kas.

- Dzień Dobry ! Do kąd jest najbliższy lot ? - zapytałam z lekka zdezorientowana. Kasjerka dziwnie się na mnie popatrzyła. Wyobrażam sobie co mogła w tej chwili o mnie pomyśleć. Jakaś gówniara próbuje uciec z domu, robiąc rodzicom tylko nie potrzebne problemy. Ale co ona może do cholery wiedzieć? Kobieta nadal patrzyła na mnie dziwnym wzrokiem.
- Sprawdza pani do kąd ten lot czy mam podejść do innej z kas ? - wydukałam z wymuszonym uśmiechem. - Jasne, oczywiście. Niech pani się nie denerwuje, już sprawdzam! - powiedziała i zaczęła wystukiwać coś na klawiaturze swojego komputera. - Najbliższe loty mamy do Włoch, Londynu, Moskwy i Tokio. Samolot do Londynu startuje o 14:30, czyli za jakąś godzine, a reszta troszkę później. - odparła. Przez dłuższą chwilę zastanawiałam się. Rozważałam pomiędzy Londynem, a Włochami. Wyjazd do stolicy Wielkiej Brytanii już od dawna był moim marzeniem, jednak rodzice nie chcieli puścić mnie samej, iż twierdzili że jestem za młoda , pfff ... Włochy? Europa , wiecznie ciepło, piękne krajobrazy, przystojni chłopacy i pyszna pizza. Czego chcieć więcej ? Być może byłby problem z językiem, ale myślę, że dałabym radę. Pomyślałam jeszcze małą chwilkę i doszłam do wniosku, że lepszym wyborem będzie Londyn. Przypomniało mi się również, że mieszka tam dziewczyna, którą poznałam kiedyś na Hawajach. Mam chyba nawet w telefonie zapisany jej numer. Moje przemyślenia przerwał mi dźwięk głosu jakiegoś mężczyzny:
- Czy mogłaby się pani pośpieszyć, nie jest pani jedyna w tej kolejce, my również się śpieszymy. - oznajmił.
- Tsa . - powiedziałam z nutką ironi w głosie . - Więc poproszę bliet do .. - zająłkam się - do Londynu. - powiedziałam przygryzając lekko dolną wargę. Kasjerka wydała mi bilet, zapłaciłam i ruszyłam w stronę miejsca, w którym miała się odbyć odprawa. Wylot miał być za 30 min, więc oddałam moją walizkę i w mozolnym tempie szłam w stronę rękawa, który prowadził do samolotu. W samolocie zostałam usadowiona pomiędzy jakiś dwuch starszych mężczyzn. Coś mi się zdaje, że ci w górze nie chcą tak do końca mi dogodzić. No niby kto cierpi, to później ma lepiej.. Ale takie akcje, to mogliby darować chociaż mnie. Będę siedzieć kilka godzin w samolocie, między dwoma staruszkami, którzy mówiąc coś ślinią się jak małe dzieci. Tak, bo życie przecież jest piękne. Trochę zestresowana patrzyłam na boki, jednak po dłuższym zastanowieniu i wylocie samolotu postanowiłam wyłączyć się tymczasowo ze świata,więc włożyłam do uszu słuchawki od mojego niebieskiego iPoda i zrezygnowana oparłam się o siedzenie. Przemyślałam sobie jeszcze raz to wszystko, w mojej głowie myśli zaczęły toczyć walkę. Czy ja na pewno dobrze robię? Nawet jeśli nie, nie ma już odwrotu. Zamknęłam oczy i nie zdając sobie sprawy , padłam w objęciach Morfeusza.

-Wstawaj- poczułam szturchanie w prawe ramię. Ziewnęłam i spojrzałam na szczerzącego się w moją stronę mężczyznę - Lądujemy - oznajmił i wskazał ręką na pas. Zapięłam go i wyciągnęłam słuchawki z uszu.

Po odebraniu bagaży ruszyłam w stronę wyjścia z lotniska. Właśnie zdałam sobie sprawę, że tak na prawdę nie wiem gdzie ja mam teraz iść, co ze sobą zrobić. Najbliższy hotel - tylko to mi zostało. Pogoda była okropna. Desz lał jak z cebra, niebo było całkowicie przysłonięte czarnymi jak węgiel chmurami. Na dodatek wiał jeszcze straszny wiatr, który zniszczył mi całą fryzurę. No tak, klimat umiarkowany , trudno, będe musiała się jakoś przyzwyczaić. Zauważyłam kilka taksówek stojących przy krawężniku chodnika i natychmiast podbiegłam do jednej z nich. Wsiadłam i porosiłam kierowce, żeby zawiózł mnie do najbliższego hotelu. Los chciał, że akurat w środku jazdy złapaliśmy ' gumę '. Kierowca wyszedł z auta i zaczął grzebać , próbując zamontować nowe koło, jednak widziałam, że coś mu to nie wychodziło.

Siedziałam tam jakieś 2h , a nadal nic dobrego się nie wydarzyło.
- Ugh, jednak moje szczęście przekracza wszystkie inne ! - powedziałam sama do siebie.
- Coś panienka mówiła? - zapytał mężczyzna z wymuszonym uśmiechem na twarzy. - Pomoc drogowa za chwilę powinna przyjechać. To wszystko przedłuża się tak przez tą pogodę, naserdeczniej panią przepraszam ! - wydukał w moją stronę.
- Niech pan nie przeprasza, to nie pana wina. Czy do tego hotelu jest daleko stąd? - przyszedł mi pewnien pomysł do głowy, głupi jak każdy inny, ale przecież nie będe tu siedzieć w nieskończoność!
- Pieszo jakieś 15 minut. Hotel znajduję się na obrzeżach Londynu, więc droga cały czas jest prosta. - odparł.
- W takim razie dziękuje, ja już pójdę. Wolę zmoknąć do suchej nitki niż siedzieć tutaj , marznąć i czekać na zbawienie. - powiedziałam z ironią w głosie i wysiadłam. Wyciągnęłam walizkę z bagażnika, chwyciłam ją za rączkę i ruszyłam przed siebie. Szłam, szłam i szłam moknąc. Czułam jak cały makijaż spływał mi po twarzy, nie chciałabym się teraz zobaczyć w lustrze. Temu facetowi chyba coś się pomyliło, idę już pół godziny, a nie widać jak narazie żadnego hotelu, żadnego znaku, który mówiłby że jakaś noclegownia by się tutaj znajdowała. Przechodząc koło jakiegoś małego zagajnika usłyszałam kroki, jakby ktoś szedł za mną. Niepewnie się obróciłam, ale nikogo nie było, więc ruszyłam dalej. Ponownie usłyszałam odgłosy jakby kroków. Obróciłam głowe i delikatnie spojrzałam przez ramię, czy na pewno nikt za mną nie idzie. Naglę ujrzałam postać najprawdopodobniej muskularnego mężczyzny, po plecach przeszedł mnie dreszcz, a z ręki wyleciała mi torebka. Mężczyzna rzucił się na mnie, uderzając mnie w policzek. Zaczęłam krzyczeć i wołać o pomoc . Ten najwidoczniej się przestraszył , chwycił moją torebkę w ręke , walizkę wziął pod pachę i uciekł . Zaczęłam za nim biec , jednak po chwili straciłam siłę i uświadomiłam sobie, że to nie ma sensu. W między czasie zdążyłam jeszcze zaliczyć glebę. Stanęłam dychając przeraźliwie głośno . Usiadłam na ziemi , schowałam twarz w dłonie i zaczęłam płakać. Właśnie uświadomiłam sobie, że przyjechanie tutaj było najgorszą, podjętą przeze mnie decyzją w życiu ! Jestem sama , na jakimś pustkowiu , nie mam żadnych rzeczy , nie mam pieniędzy , jestem cała mokra i cholernie mi zimno. Gorzej być nie może ! W takich momentach zastanawiam się czy życie mówi do mnie " Nie przejmuj się , to kolejne doświadczenie , z którym dasz sobie radę " , czy może" Uwielbiam robić Ci psikusy i patrzeć jaką masz wtedy minę ''... Postanowiłam , że wezmę się w garść i pójdę dalej szukać jakiegoś miejsca, w którym ktoś by mi pomógł. Stamtąd zadzwonie na policję i zgłosze napad, ale z resztą w co ja wierze i tak nie odzyskam swoich rzeczy... Wstałam , przetarłam oczy, które wręcz szczypały mnie od łez i szłam dalej. Po kilku minutach usłyszałam odgłos przejeżdżającego samochodu. Wystraszyłam się , że to kolejny paralita który chce mnie okraść i Bóg wie jeszcze co ze mną zrobić. Samochód się zatrzymał . Przyśpieszyłam . Nagle usłyszałam głos :
- Ej ty ! Zaczekaj ! - nadal ignorowałam i szłam już prawie biegiem. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za ramię od tyłu , odszarpnęłam się.
- Nie bój się ! Nic ci nie zrobię ! Co ty tu robisz o takiej porze sama , jeszcze na dodatek w taką pogodę ? - odparł jak sądze chłopak, ponieważ poznałam po głosie. Odwróciłam się i popatrzyłam się dziwnie na niego. Był wyższy odemnie, miał ciemne włosy i brązowe , błyszczące oczy , które przyciągały jak magnez. Na głowie miał kaptur, więc nie widziałam dokładnie jego twarzy. Nagle ni stąd , ni z owąd rozpłakałam się ponownie jak jakieś dziecko i mocno się do niego przytuliłam. Poczułam dziwne uczucie bezpieczeństwa.
- Nie wiem gdzie jestem , taksówa którą jechałam się zepsuła i postanowiłam , że na piechotę dojdę do hotelu . W między czasie ktoś mnie okradł i wszystko mi zabrał . Nie mam nic . Nic , rozumiesz ?! - zaczęłam krzyczeć. - nikogo tutaj nie znam, przyjechałam z Ameryki. Teraz już nawet nie mam gdzie spać, bo jak zapłacę za hotel ?!?! Jestem beznadziejną i egoistyczną idiotką ... - kontynuowałam , ale przestałam , ponieważ chłopak mógł pomyśleć , że biorę go na litość. - Z resztą , nie ważne ... - odkleiłam się od niego i odwróciłam głowę.
- Strasznie mi przykro. - wyszeptał i zawiesił się na chwilę. - Wiesz , wpadłem na pewien pomysł. Pojedziesz teraz ze mną do domu, wysuszysz się , prześpisz . Co ty na to ? Wiem , prawie w ogóle mnie nie znasz, ale zufaj mi , nie mam złych zamiarów. Tak w ogóle to jestem Zayn . - podał mi dłoń , lekko się uśmiechając. Stałam tam i patrzyłam się centralnie w jego oczy, były one takie piękne, hipnotyzujące. Zupełnie jak z mojego ostatniego snu . Musiało wyglądać to przekomicznie.
- Więc jak ? - spytał . Pomyślałam chwileczkę i doszłam do wniosku, że jadąc z chłopakiem niczego nie stracę, a być może zyskam. Przecież osoba z tak pięknymi oczami nie może zrobić krzywdy , prawda ? Podrapałam się po głowie nerwowo , odgarnęłam włosy z czoła i powiedziałam niepewnie :
 - Ja jestem Megan . Ok , chodźmy już , bo stoimy tu jak jakiś dwuch idiotów. - wysyczałam, chłopak zaśmiał się . Ściągnął z siebie fioletową bluzę i zarzucił mi ją na ramiona. Pociągnął mnie za rękaw w stronę auta. ' Może to początek jakieś nowej przygody ? ' - pomyślałam.

Witajcie słonka ! Dziękuję Wam za tak dużą ilość wyświetleń , jesteście wspaniali <3 Mam nadzieję , że choć trochę się wam podoba . Ten rozdział nie jest zbytnio zadowalający jeszcze mało w nim o chłopcach z 1D , ale już w trzecim rozdziale to się zmieni. Komentujcie jeśli wam się podoba czy macie jakieś zastrzeżenia. W sobotę wyjeżdżam w góry, więc nie wiem kiedy pojawi się kolejny rozdział. Coś koło poniedziałku możecie zajrzeć i sprawdzić . Buźka :*

Jeśli ktoś chce mogę informować go o kolejnym rozdziale , wystarczy podać w komentarzu swój numer gg , profil na photoblogu , zapytaj ( lub na jakimś innym portalu, czy czymś - np. skype ) 

21 komentarzy:

  1. podoba mi się Twoje opowiadanie. umiesz ciekawie opisywać sytuacje, i masz głowę pełną pomysłów. czekam na kolejny rozdział. ! x

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest kilka literówek, ale tak ogólnie bardzo mi się podoba :) jest super :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szybko piszę i pewnie przez przypadek ;/ . dzięki :*

      Usuń
  3. Świetny no ! :DD
    Nawet to i lepiej, że rozkręca się powoli ;))
    tak trzymaj :*
    a informować możesz.. :D
    www.directionfever.fbl.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo podoba mi się to opowiadanie jesli możesz mnie informowac na zapytaj.onet.pl to jestem MiSiu<3 zgóry dziękuje:**********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki ;) . spoko , będe informować :D

      Usuń
  5. Ten blog jest mega , czekam na dalsze rozdziały :d
    możesz mnie informować na staywildandfree.fbl.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest parę błędów,ale chyba każdy je popełnia , nie ? Chciałabym ci powiedzieć (napisać) ,że twój blog jest boski , i bardzo bym chciała aby to nie było jakieś przesłodzone romansidło . Liczę na to,że akcja z Zayn'em będzie się rozkręcać powoli o dopiero po jakimś czasie będą ze sobą . A tak po za tym to mam pytanie : Chłopcy są już sławni czy jeszcze nie ? - Szczerze mówiąc wolałabym jak by już byli ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jej , przepraszam za te błędy ;/ . Dziękuje za miłe słowa ;* Tak , chłopcy są już sławni :)

      Usuń
    2. Przed znakami przestankowymi, takimi jak przecinek albo kropka, nie stawia się spacji. Tylko i wyłącznie po !

      Usuń
  7. Kiedy następny rozdział ? Ciągle tu wchodzę i nic :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Zajebisty ;)))


    zapraszam na mojego ;DD

    myniall.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. dziękuje . na pewno zajżę ;)

      Usuń
  9. Fajny ten Twój blog, serio. ;)) Mogłabyś mi mówić kiedy kolejny rozdział na zapytaj. : Kasia.13 . ;]

    OdpowiedzUsuń
  10. mi się nie podooba bo tu jest Zayn a ja go nie lubię! :/

    OdpowiedzUsuń