niedziela, 11 marca 2012

7 . Bo przecież życie jest piękne .

Wyszłam z kamienicy w szybkim tempie i natychmiast udałam się do samochodu . Właśnie uświadomiłam sobie , że nie zapytałam Zayna o jego zdanie i sama podjęłam decyzję o tym , że dziewczyna może spędzić z nami czas . Jednak trochę już go znam i myślę , że nie będzie miał nic przeciwko , z resztą tak jak i reszta chłopaków . Podeszłam do drzwi od strony kierwocy i gestykulacją rąk pokazałam Zaynowi , żeby opuścił okno . Wykonał moje polecenie i zapytał :
- O co chodzi ? - jednak nie zdążyłam nic powiedzieć , ponieważ w tym samym momencie z kamienicy wyszła niepewnym krokiem Casandra . Rozejrzała się i zatrzymała wzrok na mnie . Jednym ruchem ręki przekazałam jej , że ma przyjść do samochodu na co ona odopowiedziała jednym , nieśmiałym uśmiechem . Myślę , że towarzystwo Zayna mogło ją delikatnie onieśmielić , ale mam nadzieję , że za chwilę to wszystko ulegnie zmianie .
- Później Ci wszystko wyjaśnie . - rzuciłam tylko w stronę Zayna , a ten patrzył na mnie nadal zdezorientowany całą sytuacją . Wsiadłam do samochodu , a zaraz po mnie zrobiła to samo blondynka .
- Hej . Czy ja na pewno nie będę wam przeszkadzać ? - powiedziała zciszonym głosem spoglądając kątem oka na Zayna .
- No pewnie , że nie . - odparł z ogromnym uśmiechem na twarzy chłopak . Nie miałam pojęcia na ile to było prawdziwe , ale ten jego przemawiający uśmiech na twarzy mówił za siebie wszystko i wtedy byłam już prawie pewna , że Zayn nie ma mi za złe , że zaprosiłam do nas dziewczynę. Samochód ruszył . Już po kilku minutach staliśmy na podjeździe ' naszego ' domu . Wysiadliśmy , a mi nagle przypomniało się , że przecież w bagażniku czeka na mnie moja kochana walizka , która w Londynie przeżyła już tak dużo przygód . Zayn wyręczył mnie i wyciągnął ją z kufra . Rozsunęłam rączkę i pociągnęłam ją w strone drzwi jednocześnie łapiąc Casandre za dłoń . Widać było , że ta jest lekko przytłoczona całą tą sytuacją jednak mam nadzieje , że kiedy pozna chłopaków zmieni nastawienie i bardziej się przed nami otworzy . Weszliśmy do domu , a w nim nikogo nie było co bardzo mnie zdziwiło . Z tego co pamiętam chłopacy nie mówili , że gdzieś wychodzą , ale w sumie to nie muszą mi się ze wszystkiego spowiadać i właściwie mogą robić teraz wszystko , w każdym zakądku świata . Zostawiłam bagaż przy schodach i postanowiłam , że sprawdzę czy może nie ma ich w ogrodzie . Pociągnęłam za sobą Cassie zmuszając ją żeby poszła ze mną . Stanęłyśmy na środku tarasu jednocześnie rozglądając się w około . Nic , nikogo nie ma , pustka . Westchnęłam cicho , bo bardzo zależało mi na tym żeby nowa koleżanka poznała członków One Direction , myślę że oni dobrze wpłynęli by na jej samopoczucie , ponieważ kiedy ja zamieszkałam z nimi moje też się ogromnie poprawiło . Można powiedzieć , że chłopcy przekazują bardzo dużo pozytywnej energii .
- Akuku!- krzyknął Niall, który ni stąd ni z owąd pojawił się przede mną. Posłałam mu pytające spojrzenie, a ten wywrócił oczami i przytrzymał mnie za rękę. W tym samym czasie Louis wziął wąż ogrodowy do ręki i wycelował nim we mnie i Casandre.
- Louis ! Przestań do cholery ! - wykrzyczałam podirytowana całą sytuacją . Chłopcy nadal śmiejąc się zakręcili kurek z wodą i odłożyli wąż . - Czy wy zawsze tak miło witacie wszystkich nowych gości ?! Ja dostałam w piłką w twarz , a Casandra stoi teraz przemoczona do suchej nitki . - dodałam . Chłopcy popatrzyli się raz na siebie , raz na mnie , potem na Casandre i znowu na mnie . Kątem oka zerknęłam na blondynke , a ta wybuchła przeraźliwym śmiechem . Wszystkie oczy zwróciły się na nią , a ta skrępowana całą sytuacją zakryła usta dłonią powstrzymując się od śmiechu.
- Gdzie Liam i Harry ? - rzuciłam nagle , żeby przerwać tą krępującą sytuacje .
- Liam , Harry ! Chodźcie tu ! - wywrzeszczał Niall . Chwilę potem widziałam już przed sobą Liama w okularach przeciwsłonecznych na nosie i kąpielówkach , oraz Harrego owiniętego w ręcznik od pasa w dół . Zaśmiałam się cicho pod nosem i powiedziałam :
- Słuchajcie , to jest Casandra , nowa koleżanka - tak dla sprostowania . Pobędzie tutaj trochę z nami , mam nadzieje że nie macie nic przeciwko . - na co chłopcy pokwiali tylko głowami . Lou z otwartą buzią stał wpatrzony w blondynkę i miałam wrażenie , że pożera ją wzrokiem .
- Louis zamknij tą buzie , bo ci mucha wleci ! - skwitowałam z chytrym uśmiechem , na co on lekko się zarumienił . - Cassie - mój głos skierował się w strone dziewczyny - to jest Harry , Louis , Liam i Niall . - przedstawiłam chłopaków wskazując na każdego palcem . - Jest jeszcze Zayn , ale jego już miałaś przyjemność poznać . - dodałam .
- Na prawdę miło mi ... Ej ! Ale czy ja was skądś nie znam ? - odparła dziewczyna drapiąc się po głowie . - Już wiem ! Czy to nie wy jesteście członkami tego zespołu ... One Direction ?! No tak , że od razu na to nie wpadłam ! - powiedziała z przejęciem w głosie dziewczyna .
- Tak to my , ale nie róbmy z tego jakieś wielkiej afery . - rzekł wzruszając ramionami Niall .
- Jasne , okej , nie ma sprawy . - wysyczała Casandra .
- Chodź , dam ci jakieś rzeczy . Jesteś całkiem przemoczona . - rzuciłam w stronę dziewczyny przenosząc wzrok na chłopców .
- Właściwie to kąpiemy się w basenie ... - wtrącił się Louis . Nic na to nie odpowiedziałam tylko pociągłam blondynkę w stronę domu . W szybkim tempie poszłyśmy po schodach na górę i już za chwilę stałyśmy na terytorium pokoju Liama , czyli tymczasowego mojego pokoju . Walizka stała już na środku pokoju , więc pewnie musiał ją tutaj przynieść Zayn . Podeszłam do niej i otwarłam . Kiedy zobaczyłam wszystkie moje rzeczy ogromny uśmiech pojawił się na mojej twarzy . Zaczęłam wyciągać wszystko , przytulając każdą rzecz po kolei . Laptop , prostownica , iPod , suszarka do włosów , telefon , kosmetyczka i wiele innych . Casandra siedziała na łóżku z dziwną miną i przyglądała mi się podejrzanie . No tak , przecież ona tak na prawdę nie zna mojej historii . Nie miałam czasu jej jeszcze opowiedzieć wszystkiego ze szczegółami .
- Później ci opowiem . - rzuciłam szybko . Wyciągłam z torby mój strój kąpielowy i rzuciłam na łóżko . - Ubierz , w razie jakby zachciało ci się pluskać z tymi dzieciakami w basenie . - puściłam oczko w jej stronę i dodałam . - Trzecie drzwi po prawej masz łazienkę . - Dziewczyna nic nie mówiąc przesłała mi buziaka i opuściła pokój . Ja raczej nie miałam ochoty się kąpać . Ogólnie to nie przepadałam za wodą . Mam lekką fobie na jej punkcię od kiedy jako pięciolatka prawie się utopiłam w moim ogrodowym basenie . Od tamtego czasu rzadko kiedy w nim pływałam ... z resztą nie ważne . Wyciągłam z torby pierwszy lepszy t-shirt i jeansowe szorty . Ponieważ łazienkę zajmowała Cassie , byłam zmuszona przebrać się w pokoju . Mam nadzieję , że Liam nie zamontował tutaj jakieś ukrytej kamery czy coś w ten deseń . Trudno , trzeba zaryzykować . Zrzuciłam z siebie przemoczone ciuchy i odwiesiłam je na kaloryfer pod oknem . Ubrałam wcześniej przygotowany zestaw i usiadłam na łóżku . Wzięłam w rękę mój telefon , który nie był używany od dłuższego czasu . Długo wahałam się czy go uruchomić , bo na pewno czekało na mnie kilkaset nieodebranych połączeń i miliony sms'ów typu gdzie jesteś , co się z tobą dzieje i kiedy zamierzasz wrócić , jednak po krótkim zastanowieniu doszłam do wniosku , że rodzicą należą się jakieś wyjaśnienia , mimo wszystko . Włączyłam moje Black Berry i nie myliłam się . 45 nieodebranych od mamy , 57 od taty , plus 124 od Ann . Ann to moja koleżanka . Jeśli można ją tak w ogóle nazwać . Strasznie dwulicowa pindzia , kiedy rozmawia ze mną udaje wielką przyjaciółkę , której można zdradzić wszystkie tajemnice i sekrety , a kiedy jest z lepszym towarzystwem obrabia ci dupę na każdym kroku . Jednak mimo to kumplowałam się z nią , ponieważ nie miałam więcej znajomych . Większość odwróciła się ode mnie mówiąc , że cholernie się zmieniłam i że nie mogą już dłużej ze mną wytrzymać . Mieli rację , zmieniłam się i to nawet bardzo . Zamykałam się w sobie z dnia na dzień coraz bardziej , nie utrzymywałam z nimi kontaktu poza szkolnego . Nie mogłam znieść tego , że moja najlepsza przyjaciółka , z którą znałam się od dziecka odeszła z tego świata i zostawiła mnie samą , tak po prostu . Istnieją również dobre strony mojej zmiany . No bo jeśli byłoby tak jak dawniej , nie doszłoby do mojego załamania nerwowego i nie przyjechałabym tutaj , nie poznałabym chłopców , a poznanie ich i Casandry to jedna z najprzyjemniejszych rzeczy która miała miejsce w moim życiu od bardzo dawna .
Długo zastanawiałam się , czy zadzwonić do rodziców , czy stchórzyć i wysłać zwykłego sms . Wybrałam to drugie . Wystukałam na klawiaturze wiadomość , która wyglądała mniej więcej tak : ' Nie martwcie się , nic mi nie jest , nie porwało mnie ufo , jestem w Londynie i mam się dobrze . Wybaczcie , ale nie mogłam znieść dłużej waszych kłótni , po prostu nie mogłam , musiałam wyjechać ... ' . Przeczytałam ją kilkadziesiąt razy aż w końcu nadusiłam na ' wyślij ' i spowrotem wyłączyłam telefon . Zrobiłam tak dlatego , że za chwilę znowu miałabym tysiące przychodzących rozmów , a nie miałam ochoty się tłumaczyć z tego co zrobiłam i wysłuchiwać kazań które na pewno padłyby z ust mojego ojca .
Włożyłam do kieszeni od spodenek iPoda i słuchawki i w mozolnym tempie zeszłam schodami na dół . W domu nadal nikogo nie było , więc wszyscy musieli znajdować się w ogrodzie . Wyszłam na zewnątrz i ruszyłam w stronę basenu . Kiedy byłam już tuż przy kąpielisku usiadłam na jednym z leżaków koło Liama i rozejrzałam się w około . Zauważyłam Nialla , który pływa na materacu w basenie popijając jednocześnie jakiś napój , Louisa , który leży na brzegu i z uczuciem woła do Harrego: Rose, obiecaj mi że się nie poddasz! OBIECAJ! A Harrego biegającego z deską ratunkową dookoła basenu i krzyczącego: słoneczny patrol! Obok nich ze śmiechu po ziemi turlała się Casandra . Widząc ten cały przekomiczny widok wybuchłam śmiechem i położyłam się na leżaku . Wyciągnęłam iPoda , włożyłam słuchawki w uszy , zamknęłam oczy i postanowiłam odpocząć .
Kiedy w moim odtwarzaczu leciała jedna z piosenek Coldplay nagle poczułam kropelki wody, które co chwilę lądowały na moim ciele. Gwałtownie otworzyłam oczy, patrząc w górę.
- Nie zrobisz tego...- spojrzałam na Harrego, który był całkiem mokry i miał zamiar jak mi się wydawało zabrać mnie do wody, bądź zrobić coś równie mokrego. Puścił mi jeden ze swoich uśmiechów i jeszcze bardziej się pochylił. Nie miałam pojęcia, co ma zamiar w tym momencie zrobić, więc jedynie przyglądałam mu się w celu znalezienie odpowiedzi. Hazza złapał mnie w pasie i przerzucił przez swoje ramie . Wtedy już wiedziałam , że jego celem było wrzucenie mnie do wody . Zaczęłam się wykręcać uderzając jednocześnie pięściami w pośladki Harrego . Nie , że jestem jakimś zboczeńcem czy coś , ale będąc przewieszona przez jego ramię , tylko to mogłam zrobić . To wszystko było na nic , ponieważ chłopak wybuchł tylko złowieszczym śmiechem , a ja już za chwilę byłam w basenie . Cholera jasna , co ja mu takiego zrobiłam ? Dlaczego on non stop uprzyksza mi życie ? Najpierw ta akcja w kuchni , a teraz to . Nienawidzę go , nienawidzę po prostu .
Wyczołgałam się jakoś z basenu i usiadłam na brzegu wyżdżymując jednocześnie wodę z włosów . Podbiegła do mnie Casandra i zapytała z przejęciem w głosie :
- Nic ci nie jest Megan ?
- Nie , tylko przez tego idiote muszę się znowu przebierać . - odwarknęłam . Hazza słysząc te słowa spuścił głowę i zrobił smutną minkę . Nie ruszyło mnie to . Jeszcze może mam go przepraszać ? Ha , ani mi się śni . Niech najpierw sam się odważy , bo teraz ma już 2 konkretne powody , żeby mnie przepraszać , a później ja zastanowię się co do tego ' idioty ' . Wstałam zdenerwowana i ruszyłam w stronę domu , żeby się przebrać . Znowu . Zayn siedział na kanapie w salonie i pisał coś w notesie . Widząc mnie momentalnie schował go pod poduszkę . Spojrzałam się na niego podejrzanie , a ten zapytał zdezorientowany :
- Co ci się stało ? Dlaczego jesteś taka mokra ?
- Zapytaj się Harrego . - syknęłam . Malik spojrzał się na stojącego w progu Harolda , a ten tylko wzruszył ramionami i wrócił do reszty .
- Idiota x2 . - wyszeptałam sama do siebie i poszłam na górę . Zrzuciłam wszystkie ciuchy na podłogę , co spowodowało , że na panelach powstała ogromna kałuża wody . Zignorowałam to i wyciągnęłam z walizki pierwszą rzecz , która wpadła mi w ręcę . Była to letnia kremowa sukienka , obcisła , przed kolano . Na codzień nie lubię nosić sukienek , jednak teraz nie mam ochoty szukać czegoś innego . Ubrałam ją i przejrzałam się w lustrze . Wyglądałabym całkiem przyzwoicie , gdyby nie moja twarz i włosy . Włosy były całkiem przemoczone , co spowodowało że na mojej głowie powstał teatralny nieogar . O twarzy nie wspomnę , wolę to pozostawić bez komentarza . Wreszcie miałam moją kosmetyczkę , także wzięłam ją i poszłam do łazienki . Umyłam włosy , po czym dokładnie je wysuszyłam . Włączyłam do kontaktu prostownicę , a między czasie zrobiłam delikatny makijaż . Moje małe niedoskonałości na twarzy pokryłam korektorem , a rzęsy podkreśliłam tłuszem pogrubiającym . Na koniec zrobiłam jeszcze tylko kreski eyelinerem i gotowe . Sięgnęłam po prostownicę i wyprostowałam moje niesforne , brązowe fale . Przejrzałam się jeszcze raz w lustrze i oficjalnie mogłam stwierdzić , że wyglądam całkiem ładnie . Właściwie to nie wiem , po co się tak stroiłam , przecież nie mam żadnych planów na wieczór . Zrobiłam to tylko i wyłącznie dla siebie , żeby się lepiej poczuć - przyjmijmy tą wersję .
Wyszłam z łazienki , a na korytarzu napotkałam Casandrę , która zmierzała w stronę pokoju . Była całkiem mokra , czyli najprawdopodobniej też padła ofiarą któregoś z chłopaków , ale na szczęście miała na sobie kostium kąpielowy , bo jeśli tak by nie było , kolejny zestaw ciuchów wylądowałby na kaloryferze .
- Hej , słuchaj . Mogłabyś pożyczyć mi jakieś ciuchy ? - rzuciła w moją stronę .
- Jasne , chodź . - powiedziałam i pociągłam ją za rękę . Podeszłam do walizki i zaczęłam już któryś raz w dzisiejszym dniu szukać ciuchów , które mogłaby ubrać .
- Widzę , że zaprzyjaźniłaś się z chłopakami . - rzuciłam szczerząc się w jej stronę .
- Tak . - wyszeptała rozmarzona . - Louis jest bardzo miły ... - dokończyła niepewnie .
- Mhm , już wiem co się święci . - odparłam z chytrym uśmiechem na ustach . - Podoba ci się ? - zapytałam radośnie .
- Eeee ... trudno powiedzieć . Jest bardzo miły , opiekuńczy , zabawny i przystojny ... ale wrzucił mnie do basenu i przez to ma - 10 punktów . - skwitowała blondynka śmiejąc się pod nosem .
- Podoba ci się . - stwierdziłam i podałam jej jedną z moich ulubionych bluzek na ramiączkach i krótkie szorty w odcieniu brązu . Casandra nie zaprzeczyła , więc byłam już pewna , że Louis się jej podoba . Wydaje mi się , że ona jemu również . Przecież widać jak on się na nią patrzy . Zupełnie inaczej niż na Liama , Nialla , czy na mnie . Także akcję ' Zeswatać Lou i Cassie ' uważam za otwartą . Dziewczyna podziękowała , dając mi buziaka w policzek i wyszła z pokoju . Ja postanowiłam , że zejdę na dół i sprawdzę co tam u chłopców . Schodząc usłyszałam przeraźliwy śmiech podajże Nialla , który dochodził z salonu . Postanowiłam sprawdzić co się dzieje i ruszyłam właśnie w tamtą strone . Kiedy weszłam do pomieszczenia zapytałam :
- Z czego się tak cieszysz Niall ? - i usiadłam na kanapie obok niego . Ten nadal śmiejąc się wskazał palcem na Liama , chowajęcego twarz w dłoniach .
- Co jest ? - powiedziałam pytająco nadal nie wiedząc o co chodzi . W tym momencie Liam odsłonił twarz , na której odbity był kształt okularów . Najwidoczniej nasz tatuś zapomniał ściągnąć okularów , kiedy się opalał . Nie mogąc się powstrzymać również wybuchłam śmiechem , ale kiedy Liam zrobił smutną minkę , zrobiło mi się go przykro . Podeszłam do niego i powiedziałam radośnie :
- Nie martw się . Nałożymy trochę podkładu i pudru i będzie okej . - i znów wybuchłam śmiechem . Chłopak spojrzał na mnie kątem oka i uśmiechnął się . Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi , a Niall krzyknął :
- Pizza ! - i już po chwili stał przy drzwiach . Nim się zorientowałam , przy stole siedziała cała piątka i obżerała się pizzą . Postanowiłam , że się przyłącze ponieważ też odczuwałam niemały głód . Nie jadłam śniadania , a jest już godzina 16 czyli pora obiadowa , także musiałam coś przekąsić .
Usiadłam do stołu i wzięłam kawałek pizzy na talerz . W tym samym momencie na dół zeszła Casandra z ogromnym uśmiechem na ustach . Wyglądała tak jakoś ... inaczej . Ta moja bluzka i spodenki dodały jej uroku . Wcześniej miała na sobie za dużą bluze i spodnie dresowe . Miałam wrażenie , że zapożyczyła sobie również moje kosmetyki i prostownice , ale nie miałam jej tego za złe rzecz jasna . Louis kiedy zobaczył dziewczynę zaksztusił się kawałkiem pizzy , na co wszyscy zareagowali śmiechem . Chwilę potem blondynka dosiadła się do nas i już w całym komplecie zajadaliśmy się pizzą .
Przez cały czas miałam dziwne wrażenie , że Harry ukradkiem się na mnie patrzy . Nie wiem czy na prawdę tak było , czy ja po prostu mam jakieś schizy . Raz nawet sama się na niego spojrzałam , a wtedy nasze oczy się spotkały , jednak ja szybko spuściłam wzrok . Nie wiem o co mu chodzi i chyba wolałabym , żeby tak zostało .
Po obiedzie - bo chyba to był obiad - Casandra powiedziała , że musi już iść do domu . Oczywiście wszyscy namawiali ją , żeby została , jednak ta nie chciała się namówić . Lou postanowił , że ją odprowadzi , a ta rzecz jasna nie śmiała przeczyć . Mhm , jestem ciekawa czy podczas tego spaceru wydarzy się coś ciekawego . Mam taką nadzieje i cholernie im kibicuje , pomimo tego że znają się dopiero jeden dzień .

Zegar właśnie wskazał godzinę 19 . Siedzimy z chłopakami w salonie i oglądamy jakąś durną komedie romantyczną . Niall nie może się powstrzymać od głupich komentarzy , na które my reagujemy śmiechem . Harry przez cały film się perfidnie na mnie gapi , co ja staram się ignorować . W pewnym momencie nie mogę już tego znieść , wstaję z kanapy i wychodzę na taras bez słowa. Siadam zła na jednej z ławek i zastanawiam się o co mogło chodzić loczkowi . Nagle na zewnątrz wychodzi Hazza i siada obok mnie niepewnie .
- Moglibyśmy porozmawiać ? - zapytał nieśmiale . Ooo , czyżby miał wyrzuty sumienia przez to , że wrzucił mnie do basenu ? Może w końcu chce mnie przeprosić . Myślałam , że nigdy się na to nie zdobędzie .
- Jasne . Mów . - wyszeptałam spoglądając na niego kątem oka .
- No to ... chciałbym cię przeprosić . - wysyczał przez cały czas wpatrując się w ziemie.
- Że co proszę ? - powiedziałam z zadowoleniem w głosie .
- No , chciałbym cię przeprosić . - powiedział jeszcze raz lekko zmieszany .
- Możesz powtórzyć ? - odparłam chichocząc pod nosem .
- Przecież dobrze słyszałaś ! - skwitował lekko poddenerwowany .
- Ale chciałabym to usłyszeć ponownie . Nie spodziewałam się , że w końcu zdobędziesz się na odwagę i mnie przeprosisz . - rzekłam z chytrym uśmiechem na ustach . - Jeśli już tak rozmawiamy , to wyjaśnij mi jeszcze dlaczego , przez cały film siedziałeś wpatrzony we mnie jak w obrazek . - mówiłam podejrzliwie składając ręcę na klatce piersiowej .
- No bo właśnie to jest druga sprawa ... - wydukał z wyraźnym zdenerwowaniem w głosie chłopak . - Bo wiesz ... nie chciałbym tak prosto z mostu ... - przeciągał .
- Dalej mów . Wal śmiało . - powiedziałam i puściłam oczko w jego stronę .
- Cholera Megan , podobasz mi się ! Podobasz mi się od pierwszego momentu kiedy cię zobaczyłem . Od momentu kiedy stałaś przemoczona jak kura w korytarzu i patrzyłaś na mnie tym zabójczym wzrokiem ! Uwielbiam kiedy przygryzasz dolną wargę , uwielbiam kiedy poprawiasz włosy , uwielbiam cię jak się wściekasz i jak jesteś radosna ! Uwielbiam ... - mówił dalej jednak ja już nie kontaktowałam . Co on do mnie mówi do jasnej cholery ? Czy to jest jakaś ukryta kamera i za chwilę wyskoczą mężczyźni z kamerami i kwiatami mówiąc ' Zostałaś wkręcona ! ' ? To by chyba było najlepsze rozwiązanie . Czy on właśnie chce mi wyznać miłość ? Nie no , to jest nie możliwe . Znamy się od kilku dni , a on już odważył się na taki krok . Sama go do tego sprowokowałam , a teraz masz babo placek ! Ale najgorsze jest to , że ja chyba czuje coś do Zayna . Nie chyba , na pewno coś do niego czuję i to jest silniejsze ode mnie . Jednakże mimo wszystko nie chciałabym zranić Harrego . Widzę jak bardzo się w to wszystko zaangażował . Panie Boże , czy ty już do końca powariowałeś ?! Tak , jednak życie jest piękne . Czujecie ten sarkazm ? Co ja mam teraz zrobić ? Przecież nie rzucę się na niego i nie powiem mu , że też mi się podoba . Co prawda trochę tak jest ... ale to nie ma teraz najmniejszego znaczenia ! Mam mieszane uczucia co do tego wszystkiego . Nie mam pojęcia co robić . Tak po prostu - nie wiem .
- Megan ! Megan żyjesz ?! - Styles zaczął wymachiwać ręką przed moim czołem .
- Tak . Tylko po prostu jestem w ogromnym szoku , nie wiem co myśleć , nie wiem co mówić ... - odparłam zdezorientowana .
- Przepraszam ... - rzucił w moją strone i spojrzał mi się głęboko w oczy . Jego piękne zielone teńczówki hipnotyzowały mnie z każdą sekundą coraz bardziej , a najgorsze jest to że nie chciałam tego przerwać . Nasze twarze zaczęły się do siebie zbliżać , nie mogłam opanować tej sytuacji . Nasze usta dzieliły milimetry , kiedy nagle z domu wybiegł Niall i rzucił we mnie czymś na kształt gazety . Odskoczyłam przerażona od Loczka i wzięłam w dłoń przedmiot , który wylądował na moich kolanach . Miałam racje , to było jakieś kolorowe czasopismo , a na okładce ... Ja z Zaynem ?! Co to ma być ? Tak . Ja z Malikiem kiedy staliśmy nad Tamizą i prawie się całowaliśmy .
- Uważam , że raczej powinnaś to zobaczyć . Przepraszam jeśli przerwałem czy coś ... - odparł Niall i stanął wpatrując się we mnie i Harrego . Nadal nie mogłam przestać gapić się na fotografię , która widniała na okładce gazety i na nagłówek , w którym pisało : ' Zayn Malik ma nową dziewczynę ? Skandal !! '. Harry wziął ode mnie magazyn i przyjrzał się dokładnie z wyraźnym zdziwieniem w oczach . ' O ja pierdole ' - to jedyne słowo , które przychodziło mi do głowy w tej sytuacji . Wyobrażam sobie jak on mógł się wtedy poczuć . Właśnie prawie wyznał mi miłość i właśnie prawie się całowaliśmy , a teraz on widzi mnie w objęciach swojego przyjaciela na okładce jakiegoś szmatławca . Zajebiście po prostu , bo przecież bardziej się to wszystko pokomplikować nie mogło . Harry wstał z miejsca i bez słowa wszedł do domu , trzaskając przy tym szklanymi drzwiami . Złapałam się za głowę i próbowałam ułożyć jakie kolwiek myśli w całość, jednak przeszkodził mi Liam , który nagle pojawił się ni stąd ni z owąd . Obok niego stał Zayn , który też najwyraźniej był zdenerwowany całą tą sytuacją .
- Nie martw się . To tylko durny artykuł w gazecie . Nic się nie stało przecież . - odparł zasmucony Payne . Nic nie odpowiedziałam tylko spojrzałam na niego wzrokiem zabójcy .
- Cholera . Mam już dosyć . Mam już dosyć tych paparazzi , którzy wpieprzają się tymi swoimi brudnymi buciorami w nasze życie ! Trzeba coś z tym zrobić . Musimy od nich odpocząć , bo jak tak dalej pójdzie chyba nie wytrzymam nerwowo ! - wykrzyczał Zayn . Zapadła cisza , jednak przerwał ją Niall który powiedział radośnie :
- Chyba właśnie wpadłem na genialny pomysł ! - i klasnął w dłonie jak mała dziewczynka .
- Niall , dobrze wiemy jak się kończą twoje ' genialne pomysły ' . - głos należący do Liama skierował się w stronę blondyna .
- Ale ten jest na prawdę świetny ! Słuchajcie , wyjedźmy gdzieś za miasto ! Wyjedźmy tam gdzie nie znajdą nas paparazzi . Odpoczniemy od nich , a później wrócimy wypoczęci z uśmiechami na ustach . Weźmy namioty ! I kiełbaski żeby było można je usmażyć na ognisku ! Najlepiej gdzieś nad jakieś jezioro . - mówił przejęty Niall . Bardzo spodobał mi się jego pomysł .
- No stary , muszę przyznać , że jestem w szoku . Nigdy bym się nie spodziewał , że ty wpadniesz na tak złotą myśl . - odparł z uśmiechem na ustach Liam , klepiąc jednocześnie Horana po plecach . - Ale jest jeden warunek . Danielle jedzie z nami . - dodał .
- No pewnie , że jedzie . I Casandra . - powiedział radosnym głosem niebieskooki .
- Świetny pomysł ! - powiedzieliśmy jednocześnie z Zaynem . Wymieniliśmy spojrzenia i zaśmialiśmy się pod nosem .
- Okej . W takim razie jutro wyruszamy . Jak na razie nie wiem jeszcze gdzie , ale to Lou jest tutaj od geografii i to on coś wymyśli . Właśnie , gdzie jest Lou ? - powiedział pytającym głosem Niall .
- Poszedł odprowadzić Cassie . 3 godziny temu ... - odparłam wzdychając .
- To poinformujcie jeszcze Harrego , Lou dowie się jutro . Trudno , nasz laluś będzie musiał zdążyć się spakować przez te kilka godzin . - wtrącił się Liam . No właśnie ... Harry . Zupełnie nie mam pojęcia co teraz z nami będzie ... Z resztą co ja mówię ? Nie ma żadnych ' nas ' . Nie ma i nie będzie . Zdecydowanie głębsza więź powiązała mnie z Zaynemm i nie chcę , żeby uległo to zmianie , przez to co powiedział mi Loczek . Tak , niech tak zostanie . Niech zostanie tak jak było , przynajmniej na razie ...

No to hej ! Dziękuje Wam za wyświetlenia i komentarze , jesteście genialni <3 Po długiej męczrani wreszcie napisałam ten rozdział . Jakoś tak nie specjalnie mi się podoba , ale ocene pozostawiam Wam . Ogólnie to jaram się jak pochodnia , bo już nie jesteśmy Narnią . Tak , wczoraj oficjalnie staliśmy się nie Narnią xD . zawsze spoko *.* nie no , cieszę się , że chłopcy wspomnieli o nas na tym czacie , cieszę się i to bardzo :D E no i to chyba wszystko co chciałabym powiedzieć . A i następny rozdział za tydzień jakoś . Oceniajcie rozdział w komentarzach. Zajmie to Wam kilka sekund , a dla mnie znaczy tak wiele . Do zobaczenia , uwielbiam Was miśki :*

sobota, 3 marca 2012

6 . Może jedna szczera rozmowa zmieniłaby wszystko ?

Czułam , że byliśmy już coraz bliżej miejsca z którego dochodził ten przerażający krzyk , ponieważ głos był coraz intensywniejszy . Kiedy znaleźliśmy się na jednej z dróżek prowadzących do drogi głównej , zauważyłam jakąś dziewczyne leżącą na ziemi , trzymającą się ręką w okolicach nosa . Obok niej stał mężczyzna - wysoki , umięsniony - i wykrzykiwał jakieś przekleństwa w jej strone . Z przerażeniem w oczach spojrzałam na Zayna , a ten pociągnął mnie za rękę, zmuszając żebym poszła z nim . Już za chwilę staliśmy w miejscu , w którym działa się cała akcja . Ja natychmiast podbiegłam do dziewczyny i nie wiedząc co zrobić mocno ją przytuliłam . Nic nie mówiąc zrobiła to samo i wybuchła przerażającym płaczem . Zerknęłam na jej twarz i zauważyłam , że z nosa leci jej krew . Spojrzałam się jednoznaczym wzrokiem na Zayna , a on bez wahania uderzył z całej siły - jak mi się wydawało - napastnika w twarz . Ten chwycił się za miejsce , w które oberwał i wykrzyczał :
- Trochę szacunku dla starszych , małolacie ! - i nie będąc dłużnym , również zadał solidny cios w twarz Zayna. Nie mogłam na to wszystko patrzeć , strasznie się bałam o Malika , jednak coś podopowiadało mi że on jest silnym ' chłopcem ' i poradzi sobie . Miałam rację , ponieważ już po chwili Zayn w pełni świadomy wszystkiego co się dzieje wokół niego wysyczał :
- Nie mam szacunku dla mężczyzny , którzy uderzył kobietę . Kobieta Cię urodziła więc nie masz prawo podnieść na nią rękę ! - i ponownie uderzył mężczyzne w twarz . Tym razem owiele mocniej , ponieważ już za moment leżał na trawie i kulał się jęcząc z bólu . Zayn podbiegł do nas i spytał się czy nic nam nie jest . Wskazałam ruchem głowy na dziewczyne , która nadal w bezruchu przytulała mnie przecierając co jakiś czas łzy , które ciurkami spływały po jej policzkach . Z nosa nadal ciekła jej krew , więc natychmiast sięgłam do torebki w poszukiwaniu chusteczek higienicznych . Kiedy już je znalazłam , wyciągłam kilka i dałam dziewczynie . Ona przyłożyła je sobie do nosa i spojrzała się na mnie dziwnym wzrokiem . Nie wiedziałam co począć w tej sytuacji , więc odparłam :
- Chodźmy lepiej do samochodu . - Zayn przytaknął głową i wziął dziewczyne w swoje ramiona , żeby oszczędzić jej fatygi w tak strasznym stanie . Tak na prawdę nie wiedzieliśmy co mogło jej być . Być może to tylko złamany nos , ale może również wcząśnienie mózgu lub coś podobnego . Kiedy dotarliśmy na miejsce , chłopak posadził ją na miejscu pasażera i popatrzył się na mnie pytająco . Chyba obydowoje nie mieliśmy wtedy pojęcia co zrobić .
- Po prostu zawieźcie mnie do domu . - powiedziała dziewczyna , która najprawdopodobniej zauważyła nasze zakłopotanie.
- Nie lepiej do szpitala ? Może masz wcząśnienie mózgu albo coś takiego . Nigdy nie wiadomo , lepiej żeby cię zbadali ... - wysyczałam niepewnie .
- Nie . Proszę , zawieźcie mnie do domu . - odparła ze łzami w oczach . Rzuciłam tylko krótkie ' okej ' i wsiadłam do auta . Zayn już za chwilę siedział na miejscu kierowcy i odpalał samochód .
- To gdzie jedziemy ? - zapytał nieśmiale .
- River Street 4/6 . - wyszeptała po czym zapadła cisza . Miałam ochotę zapytać ją co się stało w tym parku , dlaczego ten mężczyzna ją uderzył , jednak pomyślałam , że gdybym ja była w jej sytucji nie miałabym ochotę na rozmowę z nikim , a zwłaszcza na żalenie się zupełnie nieznanym mi ludziom . Tak więc zamknęłam się i nie wszczynałam żadnych rozmów . Nie za bardzo orientowałam się gdzie właściwie jedziemy , bo nie znam się jak narazie na londyńskich ulicach , ale Zayn raczej miał pojęcie gdzie mamy się udać ponieważ mieszkał już tutaj dość długą ilość czasu . Po kilkunastu minutach zatrzymaliśmy się pod jedną z starych , opuszczonych kamienic , a dziewczyna rzekła :
- Dziękuje Wam bardzo za pomoc i przepraszam za fatygę . - po czym w szybkim tępie opuściła auto . Nawet nie zdążyłam nic odpowiedzieć . Spojrzałam w milczeniu na Zayna , a ten tylko westchnął , odpalił samochód i jak mi się wydaje ruszył w stronę ' naszego ' domu .
- Cholera , nawet nie spytałam co się stało ! - warknęłam ze zdenerwowaniem w głosie i z pretensjami do samej siebie .
- Tak i tak by nam nie powiedziała . - odparł z przekonaniem chłopak.
- Skąd wiesz ? - zapytałam .
- Mam takie przeczucie . - powiedział i puścił oczko w moją stronę . Nie zwracając na to uwagi , skrzyżowałam ręcę na klatce piersiowej i wpatrywałam się w okno . W bardzo szybkim czasie znaleźliśmy się na miejscu . Wysiadłam z samochodu i poszłam w stronę wielkich brązowych drzwi . Weszłam i krzyknęłam :
- Już jesteśmy ! - jednak nie usłyszałam odpowiedzi . Spojrzałam się na Zayna , a ten spojrzał na mnie ze zdziwniem w oczach i rozejrzał się po domu . Wchodząc do salonu zobaczyłam Louisa i Nialla turlających się po podłodze . Wyglądało to raczej , jakby trenowali zapasy , ale nie chciałam wnikać .
- Zjadłeś mojego hamburgera stary ! - krzyczał Niall siadając jednocześnie na Lou .
- A ty wrzóciłeś moją ulubioną białą koszulkę w niebieskie paski do prania z kolorowymi ciuchami i teraz jest zielona ! - mówił wysokim tonem Tomlinson ciągnąc Niallera za włosy .
- Ej ej ! Co tu się dzie ... ? - zaczęłam mówić zirytowanym głosem jednocześnie powstrzymując się od śmiechu , jednak przerwał mi Harry który stanął koło mnie z pistoletem na wodę .
- Ja to załatwie . - powiedział z intrygą w głosie . Hazza bez wahania zaczął przyskać wodą dwóch tarzających się po podłodze chłopaków , a ci już po chwili stali na baczność i patrzyli ze zdenerwowaniem w oczach na Harrego . Nie mogąc już znieść tego widoku wybuchnęłam przeraźliwym śmiechem i padłam na kanapę łapiąc się za usta . Wszyscy zrobili to samo .
- Dobra ! Koniec tej sielanki , próbuję obejrzeć bardzo ciekawy program ! - wykrzyczał Liam , króry siedział przed telewizorem z pilotem w ręcę . Wszyscy momentalnie ucichli . Zayn stał na środku pokoju i trzymał się za policzek . Podeszłam do niego , żeby sprawdzić co się dzieje . Chłopak miał ogromnego siniaka na poliku .
- Ałć . - jęknęłam pod nosem . - Chodź , przyłożymy lód , może pomoże . - dokończyłam po czym Zayn wstał i poszedł do kuchni po lód .
- Co się stało ? Znowu o czymś nie wiem ? - powiedział z oburzeniem w głosie Harry .
- Nie ważne ... - rzucił krótko Malik i po chwili wrócił do mnie z kostkami lodu owiniętymi w jakiś ręcznik . Przyłożyłam delikatnie i uśmiechnęłam się pod nosem .
- Daj buziaka to przestanie boleć . - odparł z cwaniackim uśmiechem Zayn . Przybliżyłam się do niego i delikatnie msnęłam go w policzek . Chłopak zaśmiał się i powiedział :
- Już nie boli . - po czym uśmiechnął się tylko i rozjerzał się w około .
- To jak ? Oglądamy coś ? - mój głos skierował się w strone wszystkich członków One Direction. Niall wskazał palcem na stojak z płytami DVD .
- Niezły wybór . - syknęłam i podeszłam do stojaka . Po krótkim namyślę wybrałam ' Titanic ' i rzuciłam płytę na kanapę , na której leżeli chłopcy . Louis wziął płytę do ręki .
- ' Tytanic ' ?! Nie , zdecydowanie się nie zgadzam . - powiedział stanowczo.
- Nie martw się , przytulę cię jeśli będziesz płakał na scenie kiedy Jack umiera . - powiedział cwaniacko Harry . Lou przytaknął głową i odrzucił płytę we mnie .
- Dobra , może być . - skwitował i wzruszył ramionami .
- To ja zrobię popcorn ! - wykrzyknął Niall i ruszył w stronę kuchni . Zayn wziął płytę i włożył ją do odtwarzacza DVD .
- Ej , ja oglądałem ! - warknął Liam .
- Właśnie - oglądałeś. Obejrzysz powtórkę . - odparł Zayn i usiadowił się pomiędzy mną , a Harrym . W sumie to cieszyłam się , że to zrobił , ponieważ nie miałam ochoty siedzieć obok loczka . Nadal mnie nie przeprosił , a ja mu nie daruję , oj nie . Po chwili do pokoju wkroczył Horan z trzema miskami popcornu i podał jedną mi , drugą Liamowi , a trzecią - największą , zostawił dla siebie . Film się zaczął , a w raz z jego początkiem rozpoczęły się moje rozmyślenia . Myśli dotyczące blondynki , której pomogliśmy w parku nie dawały mi spokoju . Cały czas miałam wątpliwości , czy dobrze zrobiliśmy zawożąc dziewczyne do domu , a nie do szpitala . A jak jej się coś stało ? Jeśli tak to będzie tylko i z wyjątkiem nasza wina . Nasza - Zayna i moja . Nie powinnam zrzucać winy na nas obojga , ale przecież on też coś mógł zrobić , a nie tak po prostu odwieźć ją do mieszkania ... Przypomniała mi się również sytuacja , która miała miejsce podczas zachodu słońca nad Tamizą . Przecież ja z Malikiem się prawie pocałowaliśmy ! I co ? Tak po prostu mam to rzucić w niepamięć ? W moim przypadku jest to nie możliwe . Prawie się całowaliśmy , ale czy ja w ogóle do niego coś czuję ?! Prawda , kiedy widzę ten jego słodki uśmiech i prześliczne czekoladowe teńczówki czuje jakieś niemiłe mrowienie w brzuchu ... Czy to te słynne ' motylki ' ? Właściwie to ja nie wiem czy coś do niego czuję . Bardzo go lubię , ale to chyba wszystko . Nie chcę na razie się wiązać , nie umiem , boje się przede wszystkim ... Tysiące pytań roiło się w mojej głowie , jednak ja nie umiałam na nie znaleźć odpowiedzi .
Nagle poczułam jak coś małego i lekkiego ląduje na moich włosach . Złapałam się za głowę i wygrzebałam z włosów popcorn . Rozjerzałam się po pokoju , ale wszyscy siedzieli wpratrzeni w ekran od telewizora i nie zwracali uwagi na otoczenie wokół nich , więc wróciłam do moich przemyśleń . Zanim zaczęłam jednak spowrotem użalać się nad sobą znów poczułam jak coś ląduje na moich włosach . Tym razem zobaczyłam jak Harry uśmiecha się cwaniacko pod nosem i udaje , że ogląda film . Zignorowałam to i usiadłam z założonymi na klatce piersiowej rękami . Po kilku seknundach znowu poczułam jak kawałek popcornu ląduje na mojej głowie . Nie wytrzymałam już i powiedziałam wysokim tonem :
- Harry , czy mógłbyś z łaski swojej przestać rzucać we mnie popcornem ?! - chłopak zaśmiał się złowieszczo , a reszta chłopaków zrobiła tylko teatralne ' Ciiiiiiiii ! ' i wszyscy wrócili z powrotem do oglądania . Właśnie była scena jak Rose chciała popełnić samobójstwo , jednak Jack jej na to nie pozwolił i powiedział że jeśli ona skoczy to on również . Właściwie to znam już ten film na pamięć , a nadal czuję intrygę oglądając go . Dałam sobie spokój z przemyśleniami i postanowiłam się włączyć w oglądanie filmu . Po kilku minutach poczułam jak ktoś przeplatał ręce wokół mojego pasa . Zerknęłam kątem oka i zauważyłam , że był to Zayn , który słodko spał . Widać biedakowi nie spodobał się film . Zastanawiałam się czy mam go od siebie jakoś odkleić , czy po prostu zignorować to i oglądać dalej . Właściwie to nie przeszkadzało mi to , więc postanowiłam zostawić go w spokoju . Wplotłam palce w jego włosy i zaczęłam się nimi bawić .

- Nie Jack ! Nie odchodź ! Nie zostawiaj jej samej ! A ty Rose suń tą dupe i wpuść go na te drzwi do cholery ! - usłyszałam przerażający krzyk i natychmiast ocknęłam się . Przetarłam oczy i przez pierwsze kilka sekund nie wiedziałam co się dzieje , jednak później zorientowałam się , że na pewno zasnęłam w trakcie seansu . Autorem pisku był oczywiście Louis , bo kto inny jak nie on . Spojrzałam na niego kątem oka i zdążyłam zauważyć , że leży przytulony do Harrego , który słodko śpi na jego ramieniu w morzu zużytych chusteczek higienicznych . Zaśmiałam się pod nosem i rzekłam :
- Lou , nie martw się . To tylko film ! - chłopak papatrzył na mnie , a z jego policzka spłynęła jedna pojedyncza łza .
- Ale ja jestem bardzo wrażliwy ! - rzekł i otarł łze . Zerknęłam na niego podejrzanie , a ten wybuchł śmiechem .
- Yhym . - odparłam i również zaczęłam się śmiać . Rozejrzałam się po pokoju i zdążyłam zauważyć , że wszyscy oprócz mnie i Lou już słodko chrapią - Niall z miską od popcornu na głowie , Zayn z nogą na ramieniu Liama , Liam z otwartą buzią , a Harry przytulony do nogi Louisa . Hmmm , wydawało mi się że jeszcze przed chwilą leżał na jego ramieniu . Ale no , można i tak .
- Wiesz co Louis , chętnie bym tutaj z tobą jeszcze posiedziała , ale jestem strasznie zmęczona i chyba pójdę spać . - powiedziałam ziewając jednocześnie .
- Jasne , nie ma problemu . - odparł i uśmiechnął się przesłodko . Posłałam mu ogromny uśmiech i po chwili już wędrowałam schodami w stronę mojego pokoju . Wchodząc do pokoju sięgnęłam po ciuchy w których spałam poprzedniej nocy , które leżały na krześle , zrzuciłam z siebie rzeczy które miałam ubrane i przebrałam się w ' piżamę ' . Opadłam na łóżko , westchnęłam głośno ze zmęczenia i odrazu po zamknęciu oczu odpłynęłam w objęciach Morfeusza.

- Megan ! Megan wstawaj ! - usłuszałam , po czym leniwie otworzyłam oczy i zobaczyłam Zayna stojącego nade mną . - Co się stało ? - zapytałam ziewając jednocześnie . - Dzownili z policji . Ktoś znalazł twoje rzeczy na obrzeżach miasta i przyniósł je na komisariat . To znaczy jeszcze nie stwierdzono , czy to na pewno twoje , ale opis pasuje do walizki . - mówił radośnie Zayn . Byłam jeszcze tak zaspana , że musiałam po woli przeanalizować każde słowo wypowiedziane przez niego i dopiero po chwili wszystko dotarło do mnie .
- Co ?! - powiedziałam z ogromnym zdziwieniem w głosie . Byłam pewna , że już nigdy nie zobaczę mojej ulubionej czerwonej walizki , a tu proszę jaka niespodzianka . Jednak istnieją jeszcze jacyś uczciwi ludzie na tym świecie .
- To co ci powiedziałem . Ubieraj się , jak chcesz to cię zawiozę . - odparł chłopak i puścił oczko w moją stronę .
- Okej okej . - powiedziałam jeszcze lekko zmieszana całą sytuacją . Zayn opuścił pokój , a ja wygramoliłam się z potarganej kołdry i sięgłam po torbę w panterkę , którą otrzymałam od Danielle . Wzięłam pierwsze na co się natknęłam , czyli szarą bluzkę z nadrukiem z Muppetów i krótkie jeansowe spodenki . Z tego co mi się wydaje , zapowiadali upały także chyba nie powinno być mi chłodno . Weszłam do łazienki , zrzuciłam z siebie piżame i założyłam wcześniej przygotowany zestaw . Przemyłam twarz wodą i wziełam do rąk grzebień . Próbowałam uczesać koka chyba z 10 razy , ale nie wychodziło , więc zrezygnowana zaplotłam je w kłosa . Gotowa już wyszłam z łazienki i w szybkim tempie zeszłam po schodach .
- Dzień Dobry wszystkim ! Która właściwie jest godzina ? - powiedziałam , jednocześnie siadając na kanapie obok Nialla , który delektował się właśnie kanapką z dużą ilością 'pięter' .
- Smacznego . - odparłam . Chłopak nic nie odpowiedział , ponieważ miał pełną buzie , ale wystawił w górę swój kciuk lewej ręki , co miało chyba znaczyć że dziękuje .
- W pół do dwunastej . - odparł Louis , który tymczasem siedział w kuchni , pił jak mi się wydaje herbatę i wystukiwał coś na klawiaturze w swoim telefonie . Wstałam z kanapy i ruszyłam właśnie do kuchni . Wyciągłam z jednej z szafek szklankę i nalałam sobie soku pomarańczowego , który stał nieopodal lodówki .
- Zayn ! Długo jeszcze ?! - wykrzyczałam najgłośniej jak umiałam . Chyba nie powinnam , ale bardzo chciałabym już odzyskać moje rzeczy . Prostownica , laptop , iPod i przede wszystkim telefon . Mhm , wyobrażam sobie już co się będzie działo jak włącze komórke . Tysiąc nieodebranych połączeń i dwa tysiące przychodzących , plus milion smsów . Chociaż być może się myle . Być może nikt za mną nie tęskni , co gorsza nikt nie zauważył , że nie ma mnie w domu . Jestem w Londynie trzeci dzień ... Rodzice wyjechali na tydzień w jakąś delegacje , więc za pewne nie wiedzą , że jestem teraz tysiące mil od New Jersey . Cóż , czeka ich miła niespodzianka ...
- Już idę ! - usłyszałam tak samo głośny i wyraźny krzyk , który dochodził z góry .
- ' Już ' to u niego 20 minut . - wtrącił się Louis wzruszywszy ramionami . Westchnęłam i usiadłam na krześle obok Lou .
- Mów za siebie Louis ! - do kuchni wszedł Zayn i spojrzał się na zielonookiego bruneta uśmiechając się sztucznie . Dziś Zayn wyglądał inaczej niż wczoraj i przed wczoraj . Grzywka , która jak mi się wydawało zawsze postawiona była na żel , dziś opadała na czoło , a w okolicach brody widać było lekki zarost . Nie wiem czy pozostawione to było specjalnie , czy po prostu chłopak nie zdążył się ogolić , ale tak czy inaczej Malik wyglądał seksownie . Nie wierzę w to co mówię , bo takie komplementy z moich ust padają bardzo bardzo rzadko , ale no taka jest prawda , Zayn na prawdę mnie pociągał .
- Jedziemy , czy najpierw śniadanie ? - zapytał obiekt moich wcześniejszych westchnień .
- Nie jestem głodna . - odparłam z przekąsem . Zayn nic nie mówiąc wziął do ręki klucze , które leżały na stole i ruszył w stronę garażu . Bez słowa w mozolnym tempie poszłam za nim .
Całą drogę milczeliśmy , co było spowodowanie nie wiem czym i jak na nas dziwne , ponieważ jeszcze wczoraj dogadywaliśmy się jak z nikim innym . Może Zayn wstał lewą nogą , a może był zły że tak go pośpieszałam ? Nie mam pojęcia , ale przecież nie zapytam .

Po kilkdziesięciu minutach byliśmy już na komisariacie . Odebrałam moje rzeczy i dowiedziałam się że złodziej musiał najprawdopodobniej przestraszyć się konsekwencji , które czekałyby go gdyby policja go złapała ... Nie wiem właściwie na ile zamknęli by go do więzienia , ale przecież za kradzież nie idzie się na dożywocie . Właściwie przecież istnieją marne szanse , że w ogóle by go złapali . Nie ogarniam tego człowieka co to zrobił , ale musi mieć on na prawdę jakieś zaburzenia psychiczne . Tak czy inaczej , cieszę się że jestem już w posiadaniu moich własności .
W drodze powrotnej , przejeżdżaliśmy obok parku , w którym miała miejsce ta cała wczorajsza sytuacja . Nie mówię tutaj o moim prawie pocałunku z Malikiem , tylko o tej napaści na dziewczyne . Przypomniało mi się wszystko , co miało wczoraj miejsce i postanowiłam , że nie mogę tego tak zostawić .
- Zayn , zawieź mnie pod ten adres , co wczoraj wysadziliśmy tą blondynkę . - wypaliłam nagle . Chłopak spojrzał się na mnie podejrzliwie i zapytał :
- Co ty masz zamiar zrobić ?
- Jak na razie nie mam pojęcia , ale nie mogę tego tak zostawić . Muszę się dowiedzieć dlaczego ten debil ją uderzył i przede wszystkim muszę się dowiedzieć czy nic jej nie jest ... - wydukałam .
- Eee , no okej . - powiedział lekko zmieszany i podrapał się po głowie .

Stałam właśnie w tej ogromnej kamienicy , do której wczoraj weszła dziewczyna i pukałam do każdych drzwi po kolei , pytając się czy nie mieszka tutaj czasem blondynka w wieku mniej więcej siedemnastu lat . Wiem , poniżyłam się , ale w tamtym momencie w ogóle mnie to nie interesowało . Byłam już w wszystkich mieszkaniach i w każdym z nich nie dostałam odpowiedzi , że zamieszkuje tu taka . Pozostały mi ostatnie drzwi z numerem 10 , więc byłam już pewna , że tajemnicza dziewczyna mieszka właśnie tutaj . Zapukałam i czekałam aż ktoś otworzy . Po kilkunastu sekundach usłyszałam dźwięk otwierających się zamków i ujrzałam dziewczynę . Tak , to była ona . Kiedy mnie zobaczyła chciała zamknąć drzwi , jednak ja nie pozwoliłam na to i szybko postawiłam stopę w progu , co umożliwiało czynność , którą chciała wykonać .
- Czekaj , chcę tylko porozmawiać ! - powiedziałam szybko .
- Nie mamy o czym rozmawiać . - odwarknęła . - Dziękuje Ci za pomoc i przepraszam za tą całą wczorajszą sytuacje . Wszystko z mojej strony . - dokończyła .
- Proszę Cię wpuść mnie do środka ! - odparłam błagalnym głosem . Dziewczyna po dłuższym przekonywaniu wpuściła mnie do środka . Mieszkanie w którym się znajdowałam nie było zbytnio zadbane i co najgorze strasznie śmierdziało alkoholem . Rozejrzałam się , jednak nie było w domu nikogo oprócz nas . Blondynka zaprosiła mnie do jednego z pokoi i usiadła na łóżku . Lekko zdezorientowana usiadłam koło niej i zapytałam :
- Wiem , że to jest dla ciebie ciężkie , ale czy mogłabyś opowiedzieć mi co wczoraj się stało w tym parku ? - zerknęłam na nią z troską i delikatnie się uśmiechnęłam .
- Właściwie to i tak mam się ochote komuś wyżalić , więc co mi szkodzi . Przepraszam , nawet się nie przedstawiłam . Jestem Casandra ... - powiedziała i podała mi rękę .
- Megan , miło mi . - odparłam . - W takim razie kim był ten mężczyzna , który cię uderzył ? Co tam się stało ?
- To był mój był mój ojczym ... Jest alkoholikiem , z resztą tak jak moja matka ... Czasami nie panuje nad sobą i dochodzi do takich sytuacji jaka miała miejsce wczoraj ... Wykrzyczałam im prosto w twarz , że ich nienawidzę , że żałuję że się urodziłam i że wolałabym w ogóle nie mieć rodziców jeśli mam mieć takich ... Wyszłam z domu , a on poszedł za mną ... no i tak jakoś wyszło . - powiedziała ze łzami w oczach Casandra . Przysłuchwiałam się z ogromnym skupieniem , a kiedy skończyła tylko westchnęłam , bo nie wiedziałam co powiedzieć .
- Bardzo mi przykro ... Wiesz , miałam nawet podobną sytuacje . Chociaż tak właściwie była zupełnie inna ... Jednak też czasami miałam wrażenie , że żałuję że się urodziłam . Kilka razy miałam myśli samobójcze , ale coś mnie powstrzymywało od zrobienia tego . Postanowiłam więc , że uciekne od wszystkiego . Ucieknę od wszystkich problemów jak zwykły tchórz ... I tak znalazłam się tutaj . Zostawiłam tam całe moje życie i teraz zaczynam je od nowa . Może też powinnaś zrobić coś w tym kierunku ? - skwitowałam przytulając delikatnie blondynkę .
- Tak . Ale co ja mam zrobić ? Nie mam pieniędzy ... Gdybym je miała już dawno bym się stąd wyprowadziła ! - mówiła wzdychawszy dziewczyna .
- Razem coś wymyślimy . Obiecuję , pomogę ci . - odparłam i jeszcze raz mocno przytuliłam Cessie . - Wiesz co , mam pomysł . Ubieraj się . Pojedziesz ze mną . Zapoznam Cię z pozytywnie nakręconymi ludźmi i na pewno poprawi ci się humor . Spotkanie ich to jedno z najlepszych rzeczy , które wydarzyły się w moim życiu . - stwierdziłam szczerząc się . Pomyślałam sobie że chłopcy nie będą mieli nic przeciwko temu , że poznam z nimi Casandre . Dziewczynie dobrze by to zrobiło , zapomniałaby może na chwilę o swoich problemach .
- No nie wiem , nie chciałabym się narzucać . - jęknęła .
- Sprężaj tyłeczek i ubieraj się . Będę czekać przy drzwiach . - uśmiechnęłam się jeszcze raz . Tym razem nowa koleżanka odwzajemniła uśmiech . Rzuciła krótkie ' zaraz wracam ' i wyszła z pokoju . Ja wstałam i opuściłam mieszkanie , ponieważ szczerze nie mogłam już znieść tego strasznego zapachu unoszącego się w powietrzu ...

Yhym , no to hej ! Dziękuje Wam za komentarze i wyświetlenia pod poprzednią notką , jesteście genialni <3 Wreszcie dodałam ten rozdział . Ogólnie to miałam problemy z napisaniem jego , ponieważ nie było czasu i jakoś nie miałam weny twórczej . Ale wczoraj jakoś tak mi przyszło , dzisiaj dokończyłam i jest okej . To znaczy , mogło być lepiej . W rozdziale jest mało One Direction , a to opowiadanie jest o nich , więc trochę dziwnie O.o ale już w następnym rozdziale to się zmieni (: . A no właśnie , następny za tydzień chyba . Chociaż teraz mam rekolekcje , to może będzie troszkę czasu na napisanie czegoś w tygodniu . Nie wiem , zobaczy się . No i to chyba wszystko z mojej strony . Oceniajcie rozdział w komentarzach. Zajmie to Wam kilka sekund , a dla mnie znaczy tak wiele . Do zobaczenia :*

niedziela, 26 lutego 2012

5 . Przeznaczenie, czy może raczej przypadek ?

Otworzyłam jedno oko, po czym szybko je zamknęłam ze względu na zbyt jasne światło, dobiegające z zewnątrz. Otworzyłam oczy ponownie i zauważyłam, że leżę na... Niallu? Dobra, a teraz poważnie. Z tego co pamiętam, to wczoraj byłam w ' swoim ' pokoju i rozmawiałam z Zaynem. Podniosłam się i rozejrzałam w koło. Byłam tam, gdzie zasnęłam wczoraj, ale ku mojemu zdziwieniu obok mnie leżał Niall , a na podłodze jakby nigdy nic spał Zayn . Nie mam pojęcia, dlaczego Niall tutaj leży, a Zayn smacznie chrapie na podłodze. A ja nie lubię, nie mieć pojęcia czy nie wiedzieć. Byłam zmuszona obudzić słodko śpiącego Nialla i dowiedzieć się o co tutaj chodzi.
- Niall ! Niall obudź się ! - zaczęłam szeptać począsając przy tym delikatnie chłopaka. Po chwili Horan ocknął się i spojrzał się na mnie ze zdziwieniem w oczach.
- Megan? - zapytał irytującym głosem.
- A widzisz tutaj kogoś innego ? - odparłam z przekąsem. Chłopak rozejrzał się po pokoju i zatrzymał wzrok na leżącym na podłodze Zaynie przytulającym jedną z poduszek.
- O matko , przepraszam Cię! - powiedział łapiąc się za głowe. - No bo wiesz , miałem straszny sen i nie mogłem zasnąć , więc pomyślałem , że pójdę do Liama... Niestety nie zostałem poinformowany , że ty dzisiaj śpisz u niego , było ciemno i tak jakoś wyszło. - mówił usprawiedliwiając się. Po wysłuchaniu powiedziałam tylko krótkie ' Nic się nie stało ' i uśmiechnęłam się promiennie. Chłopak odwzajemnił uśmiech i walnął mnie poduszką w głowe.
- Świr. - skwitowałam i zabierając mu przedmiot zrobiłam to samo. Między czasie zauważyłam , że Zayn wrócił do świata żywych i rozglądał się po pokoju nie wiedząc co się dzieje. Podeszłam do niego , uderzyłam go poduszką w głowe , wybuchłam złowieszczym śmiechem i zaczęłam biegać po pokoju jak jakaś nawiedzona wariatka. Jeszcze wczoraj w nocy nie mogłam spać z powodu ogromnego bólu głowy i gorączki , a dzisiaj rano wstaję jak nowonarodzona i kulam się ze śmiechu po podłodze nie zwracając uwagi na otoczenie wokół mnie. Te tabletki , które dał mi Zayn musiały na prawdę mocne. Nagle poczułam jak ktoś przeplata ręcę wokół mojego pasa i przerzuca mnie przez swoje ramię. Stwierdziłam , że to Malik ponieważ poznałam po spodniach od piżamy , które wcześniej już miałam przyjemność zobaczyć. Niebieskie w różowe serduszka - dobry wybór.
- Zayn wariacie , puść mnie ! - zaczęłam wydzierać się jednocześnie nie mogąc powstrzymać się od śmiechu. Chłopak delikatnie położył mnie na łóżko i zaczął gilgotać . Po chwili dołączył do niego Nialler , a ja nie mając już siły się bronić i wykręcać złożyłam ręce na klatce piersiowej i wysyczałam :
- Nienawidzę Was! - chłopcy natychmiast przestali i spojrzeli się na siebie po czym oboje przypatrywali się mi ze smutkiem w oczach.
- Oj już przestańcie, to był sarkazm! - odparłam i poczochrałam chłopców po ich bujnych, nieogarniętych czuprynach. Opadliśmy na podłogę , a Zayn i Niall znowu zaczęli mnie łaskotać do łez. Nagle zauważyłam przechodzących korytarzem Liama w grubej piżamie w miśki i Louisa z dużą miską płatków w ręce. Lou zatrzymał się w progu i popatrzył na nas z intrygującym uśmiechem na ustach.
- Nie żebym coś sugerował , ale łóżko jest wolne i na pewno wygodniejsze od podłogi. - odparł. Niall sięgnął po poduszkę i z ogromnym rozmachem rzucił trafiając w twarz Louisa , a ten aż upuścił miskę z płatkami na podłogę.
- Ej no ! I kto będzie to sprzątał ?! Na pewno nie ja ! - wtrącił się Liam , po czym ruszył w stronę swojego łóżka omijając przy tym kałużę mleka i rozbitą na kawałki miskę. Za chwilę z za drzwi wyskoczył Harry z z wałkiem do ciasta w ręce i powiedział z przerażeniem w głosie :
- Usłyszałem huk i postanowiłem sprawdzić co się dzieje ! - rozjerzał się na około , zrobił smutną minkę i wysyczał : - Znowu się bawicie beze mnie ? Pssst , foch. - rzucił w naszą stronę i opuścił pomieszczenie w którym właśnie się znajdowaliśmy. Lou natychmiast ruszył za nim wykrzykując jego imię . Niestety nie wiedziałam co wydarzyło się później.
- Wariaci z Was. - stwierdziłam .
- Coś mówiłaś Megan ? - głos należący do Zayna skierował się w moją stronę. W odpowiedzi posłałam mu tylko ogrommy uśmiech i wstałam siadając na łóżku obok Liama.
- Więc jaki jest plan działania na dziś ? - spytał radośnie niebieskooki blondasek.
- Zjemy śniadanie , później pojadę z Megan na komisariat w sprawie tej kradzieży , a następnie oprowadzę ją po mieście . Co ty na to kochanie ? - rzucił w moją strone Zayn z chytrym uśmieszkiem na twarzy.
- Dostosuję się . - syknęłam z intrygą w głosie. W tym momencie Liam z Niallem wymienili spojrzenia i ze zdziwieniem w głosie zapytali jednocześnie :
- Czy my o czymś nie wiemy ? - Nie wiem za bardzo o co im w tej chwili chodziło , ale po krótkim przemyśleniu stwierdziłam , że to o to ' kochanie ' które zaakcentował w swoim pytaniu Zayn.
- Nie . Jak narazie jesteście bardzo dobrze poinformowani co do wszystkiego . - odpowiedział na zadane wcześniej pytanie Malik . - A teraz Niall , posprzątaj to co narozrabiałeś , a my z Liamem pójdziemy zobaczyć jak tam sprawy sercowe Lou i Harrego , ubierzemy się w coś normalnego i przy okazji zrobimy śniadanie. - dokończył.
- Tylko jest jeden problem. - powiedziałam z irytacją. Chłopcy spojrzeli się na mnie pytająco. - No bo skoro mamy jechać na ten komisariat to chyba ja też powinnam ubrać coś normalnego , bo to co teraz mam na sobie raczej nie nadaje się na pokazanie w miejscu pubicznym , a tak na prawdę przy sobie nie mam nic i w tym tkwi problem . - wyjaśniłam .
- Nie martw się , o wszystkim pomyślałem! - odparł Liam. - Wczoraj wieczorem zadzwoniłem do Danielle i poprosiłem ją żeby pożyczyła ci jakieś ciuchy . Zgodziła się bez wahania . - dokończył i pstryknął mnie w nos. Trochę się zdziwiłam po usłyszeniu tych słów , a za razem ucieszyłam . Liam to na prawdę bardzo fajny chłopak , do tego taki troskliwy , zorganizowany i słodki . Tylko szkoda , że zajęty ... Z resztą , co ja w ogóle mówię ?!
- Ojej , dziękuje Wam bardzo , nie wiem co bym bez was zrobiła . - westchnęłam. - I podziękuj ogromnie Danielle. - mówiąc puściłam oczko w strone Liama. Chłopak się uśmiechnął i opuścił pokój . Rozejrzałam się i zobaczyłam Nialla ze ściereczką w ręce , wycierającego ogromną kałuże płatków z mlekiem . Widząc ten przekomiczny widok wybuchnęłam niepochamowanym śmiechem .
- Tyy ! Cicho bądź bo za chwilę tak cię wygilgam , że będziesz ryczała błagając o wybaczenie ! - warknął z ogromnym uśmiechem na ustach Niall . Po chwili już siedziałam cicho i przyglądałam się całej sytuacji. Do pokoju nagle wtargnął Liam z ogromną torbą w panterkę i podał mi ją mówiąc :
- Tutaj masz te rzeczy , idź się przebierz czy jak tam chcesz ... - powiedział . W odpowiedzi dostał tylko ogromny uśmiech , ponieważ nie zdążyłam nic powiedzieć , dlatego że chłopaka już po chwili nie było w pokoju. Ogólnie to zauważyłam , że od początku pobytu tutaj , czyli od wczoraj bardzo dużo się uśmiecham. To chyba otoczenie chłopaków tak na mnie działa, bo nigdy wcześniej nie pokazywałam moich ząbków tak często. Ale wolę zdecydowanie to niż codzienny płacz spowodowany kłótniami rodziców ... Wzięłam torbe i ruszyłam w stronę łazienki . Weszłam i przekluczyłam drzwi . Spojrzałam się w lustro i delikatnie uśmiechnęłam , ponieważ na mojej głowie widniał ' lekki ' nieogar . W sumie to nie ma się z czego cieszyć , ale cóż , mam dzisiaj bardzo dobry humor , więc wszystko powoduje na mojej twarzy uśmiech . Wzięłam grzebień , który leżał na półce obok i zaczęłam rozczesywać moje niesforne , brązowe fale. Włosy nie układały mi się tak dobrze jak zazwyczaj , więc postanowiłam , że zepne je w luźnego koka , tak też zrobiłam. Wzięłam torbę z ciuchami i zaczęłam przeglądać wszystko pokolei . Byłam w bardzo pozytywnym szoku ponieważ rzeczy na prawdę bardzo mi się podobały . Po krótkim przemyśleniu wybrałam luźny , kremowy t-shirt z kolorowym nadrukiem i jeansowe szorty , do tego moje czarne conversy i będzie idealnie. Ubrałam na siebie przyszykowany zestaw i jeszcze raz spojrzałam w lustro. Moja twarz wyglądała fatalnie , a najgorsze jest to , że nie miałam przy sobie podkładu i ulubionej maskary. Trudno , jakoś będę musiała to znieść.
Opuściłam łazienkę i w mozolnym tempie zeszłam schodami na dół . Momentalnie poczułam znakomity zapach , który unosił się w powietrzu. Rozejrzałam się i zobaczyłam pięknie nakryty stół , na którym stało pełno przysmaków. Zauważyłam krzątającego się w kuchni Zayna i Louisa , więc podeszłam i powiedziałam :
- No chłopaki , postaraliście się . Jeśli to tak smakuje jak wygląda to jesteście geniuszami! - posłałam uśmiech w stronę chłopców.
- Ślicznie wyglądasz. - wtrącił się Louis przyglądając mi się.
- No proszę cię , wyglądam strasznie . Nie mam kosmetyków co powoduje że moja twarz upodabnia się do jakiegoś potwora , który właśnie się obudził w trumnie i postanowił wyjść na spacer. - odparłam z irytacją w głosie.
- Przesadzasz . Moim zdaniem naturalne dziewczyny są najpiękniejsze. - stwierdził Zayn podrzucając jednocześnie naleśnika.
- A co tak pięknie pachnie ? - usłyszałam znany mi już głos . Do kuchni pewnym krokiem wszedł Harry . Spojrzał się na mnie z tym swoim chytrym uśmieszkiem na ustach i puścił w moją strone oczko . Ja zignorowałam to i odwróciłam głowę w inną strone. Nadal byłam na niego zła , przez tą sytuacje która miała miejsce dzisiejszej nocy i chciałabym żeby o tym wiedział , dlatego będę go ignorować do czasu aż mnie nie przeprosi.
Po kilku minutach już cała piątka wraz ze mną siedziała przy stole objadając się jedzeniem które przygotował sam Zayn jak się okazało . Nie no , podziwiam go . Nie dość , że przystojny , troskliwy to jeszcze umie gotować - chłopak ideał ! W czasie śniadania postanowiliśmy , a właściwie to chłopaki postanowili , że zostanę u nich jeszcze na jedną noc . Zaprzeczałam , ponieważ nie chciałam się narzucać , ale jeżeli wy zobaczylibyście pięciu chłopców robiących oczka a'la kot ze Shreka to też byście wymiękkli i zgodzili się na wszystko. Ustaliliśmy również plan działania na dzisiejszy dzień i miało to wyglądać tak , że ja z Malikiem pojedziemy na komisariat , złożymy te całe ' zeznania ' , a później chłopak pokaże mi całe miasto . Inni członkowie One Direction w tym czasie mają posprzątać w domu , przygotować jakiś film na nocny seans i zrobić zakupy. Zapowiada się na prawdę ciekawie.
Po posiłku razem z Zaynem wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy w drogę . W czasie podróży bardzo dużo rozmawialiśmy i śmialiśmy się . Niewiarygodne , jak w dwa dni ludzie mogą się do siebie zbliżyć . Sama w to nie wierzyłam , ponieważ zawsze miałam problemy z dogadywaniem się z ludźmi i z zakładaniem nowych znajomości , a teraz to przyszło to tak samo z siebie i jak na razie bardzo mi się to podoba.

Po jakiś 45 minutach siedziałam już w małym , nieprzytulnym pokoiku składając zeznania co do kradzieży moich rzeczy . Policjant z którym miałam nieprzyjemność rozmawiać był bardzo niemiły i niewyrozumiały . Jednak policja w Wielkiej Brytanii nie różni się niczym od tej w New Jersey. Stare , natrczywe gbury , które najchętniej siedziałyby całymi dniami popijając piwo i przeglądając pisma z roznegliżowanymi babami na okładkach. Co jak co , ale taka jest prawda. Ja osobiście jestem zdania , że każdy kto wykonuje jakąś prace powinien ją lubić , a miałam wrażenie że ten mężczyzna siedzi tutaj z ogromnego przymusu.
Przez cały pobyt na komisariacie Zayn trzymał mnie za rękę , ponieważ chyba zdążył zauważyć że się denerwuje . Zawsze gdy to robie przygryzam dolną wargę , teraz już nawet nie wiem kiedy to się dzieje , bo zdążyłam się przyzwyczaić i dzieje się to samoczynnie. Po złożeniu zeznań umundurowany mężczyzna stwierdził , że są marne szanse na odnalezienie moich rzeczy i pouczył mnie że nie powinnam się sama szwędać na obrzeżach miasta jeszcze o tej godzinie i w taką pogode . W sumie to byłam przygotowana na taki potok zdarzeń , ale zawsze warto spróbować . Mimo wszystko podziękowałam mężczyźnie i w szybkim tempie , ciągnąc Zayna za rękę opuściłam komisariat policji.
Po chwili siedzieliśmy już w aucie i jechaliśmy w jak narazie nie znane mi miejsce .
- A więc gdzie mnie teraz zabierasz geniuszu ? - zapytałam z intrygą w głosie.
- Miałem cię oprowadzić po mieście , więc w wolnej chwili wymyśliłem mały plan dnia . Najpierw pojedziemy pod Big Bena , później możemy iść na jakieś lody czy co tam będziesz chciała . Następnie pokaże ci piękne krajobrazy z jednej z kapsuł London Eye , a na końcu pójdziemy na spacer parkiem koło Tower Bridge. Co ty na to ? - po krótkim wyjaśnieniu skwitował Malik . Bardzo się ucieszyłam , ponieważ zwiedzenie Londynu było moim marzeniem od dziecka . Zawsze wydawało mi się , że wszystko tutaj jest takie piękne , ludzie mili i zawsze gotowi do pomocy . Wywnioskowałam to z opowieści , które opowiadała mi mama kiedy byłam jeszcze malutką dziewczynką . Obiecała mi że kiedyś mnie tutaj zabierze i razem przejedziemy się tym dwupiętrowym , czerwonym autobusem . I co ? Wszystkie obietnice poszły na marne , moja kochana mamusia zapomniała , że ma córeczkę kiedy ja miałam mniej więcej 12 lat . Radziłam sobie jakoś , ale rok z rokiem było to dla mnie coraz trudniejsze i właśnie dlatego jestem teraz , tutaj .
- Ej Megan , żyjesz ? - z moich przemyśleń wyrwał mnie Zayn wymachując mi ręką przed oczami .
- Tak , tylko po prostu doszłam do wniosku , że życie jednak nie jest piękne . Do czasu kiedy was poznałam było strasznie , później stwierdziłam , że jest jednak coś miłego co spotkało mnie w życiu , ale pomimo tego moje życie to jedna , wielka czarna dziura . Nigdy nie przewidzisz co się stanie. - odparłam wzruszając ramionami .
- Życie jest piękne , tylko trzeba myśleć optymistycznie i zawsze znaleźć dobre wyjście z każdej sytuacji. - powiedział chłopak .
- Tylko jak ja mam myśleć optymistycznie ? Przyjechałam tutaj , jestem sama , nie mam przy sobie niczego , nikogo ... - wysyczałam pod nosem .
- Jak to nie masz nikogo ? Masz nas ! Mnie , Liama , Harrego , Louisa i Nialla . Możesz zostać u nas ile tylko chcesz i pamiętaj , że nie pozwolimy żebyś żałowała , że przyjechałaś do Londynu ! - powiedział radosnym głosem Zayn . Ucieszyłam się kiedy to usłyszałam i uświadomiłam sobie że miałam na prawdę ogromne szczęście ,że poznałam chłopców. Przecież równocześnie mogłabym teraz siedzieć w jakimś przytułku dla bezdomnych i ryczeć użalając się jakie to życie jest niesprawiedliwe . Jednak los chciał inaczej . Na codzień nie wierze w przeznaczenie , tylko bardziej w przypadki , ale akurat to jest chyba kolejną zmianą która zaszła w moim życiu po przyjeździe do Wielkiej Brytanii . To miejsce daje na prawdę bardzo dużo pozytywnej enegrii !
- Dziękuje . - westchnęłam z uśmiechem na ustach .
- Nie dziękuj , na prawde nie masz za co . Poznać ciebie to chyba najlepsza rzecz która spotkała mnie od bardzo dawna . - powiedział , co spowodowało u mnie ogromną radość . - A teraz już wysiadamy królewno . - dokończył po czym obydwoje wysiadliśmy z auta.

Dzień mijał w bardzo miłej atmoswerze . Widziałam już Big Bena , który wywarł na mnie ogromne wrażenie , byłam już razem z Zaynem na pysznych gofrach z bitą śmietaną i gorącej czekoladzie która bardzo przypadła mi do gustu . Podziwiałam już piękne widoki z London Eye , a teraz spacerujemy w pięknym parku obok Tower Bridge , a na dodatek atmosfery dodaje słońce , które zbliża się ku zachodowi. W czasie tego jednego dnia bardzo się do siebie zbliżyliśmy , mogłabym już nawet powiedzieć że Zayn jest moim przyjacielem . Czy Megan Rose nazwała właśnie kogoś swoim przyjacielem ? Tak i jestem tego w stu procentach pewna . Od bardzo dawna , a właściwie od czasu kiedy umarła Lizzie - moja najlepsza przyjaciółka - nie otwarłam się tak przed nikim innym , aż do teraz .
- Przepraszam , że znowu wyrywam cię z przemyśleń , ale myślę że zgrzeszyłbym gdybym nie pokazał ci tak pięknego widoku! - usłyszałam nagle głos Malika , który kierował się w moją strone . Wskazał on palcem na krajobraz , który malował się przed nami. Przetarłam oczy , by sprawdzić czy to aby na pewno nie jest sen . Przed nami widniał jeden z najpiękniejszych obrazów jakie widziałam kiedy kolwiek w życiu . Pomarańczowe słońce , które było już częściowo za horyzontem rozświetlało całe niebo na ciepłe barwy w odcieniach żółci , czerwieni i pomarańczu. Ostatnie promyki słońca odbijały się o zawartość rzeki Tamizy co w ostateczności wyglądało przepięknie . Uroku dodawało jeszcze Tower Bridge plasujące się kilkadziesiąt metrów od nas. Całość wyglądała na prawdę bajecznie .
- Właśnie dlatego lubię tutaj przychodzić . - odparł Zayn . Uśmiechnęłam się tylko pod nosem i nadal przyglądałam się pięknemu krajobrazowi. Poczułam jak chłopak łapie mnie w tali i delikatnie odwraca w swoją strone . Po chwili staliśmy już wpatrzeni w siebie , nie odzywając się ani słowem . Chłopak ma tak niesamowite teńczówki , że nie mogłam oderwać wzroku od nich ani na sekunde . Był już prawie zmrok , ale one nadal błyszczały i bezczelnie mnie hipnotyzowały. Zbliżaliśmy się do siebie coraz bardziej , już idealnie czułam jego oddech na moich policzkach , wyczuwałam bicie jego serca . ' Czy on chce mnie pocałować ? Dawno tego nie robiłam , czy ja w ogóle umiem ? Czy powinnam to zrobić , przecież znamy się tak krótko ?! ' i tysiące innych pytań roiło się w mojej głowie , jednak nie miałam czasu żeby znaleźć na nie odpowiedź . Nasze twarze dzieliły milimetry ... kiedy nagle usłyszałam przeraźliwy krzyk dochodzący z parku . Momentalnie odskoczyłam do Zayna i z przerażeniem w głosie powiedziałam :
- Chyba musimy sprawdzić co się dzieje . - Raczej powinnam być zła , że taka sytuacja przerwała nam tak romantyczną scene , jednak ja zupełnie na odwrót , w głębi duszy cieszyłam się , że nie doszło do tego cholernego pocałunku . Malik chwycił mnie za rękę i poszliśmy prawie biegiem w stronę miejsca , z którego dochodził krzyk , który sprawiał że włosy stawały dęba ...

Witam ! Dziękuje za komentarze i wyświetlenia , jesteście genialni <3 Ogólnie to nie jestem zbyt zadowolona z tego rozdziału , mógł wyjść o wiele lepiej , ale chyba nie jest najgorzej , tylko taki trochę nudny mi się wydaje *-* Chłopaki ponoć przyjadą do Polski . Oł jeeee , party hard ! Nie pojadę -,- Rodzice w życiu mnie nie puszczą , ale ja sobie nie wybacze jak oni będą w Polsce a ja nie pojadę na koncert :c . Chciałabym jeszcze Was poinformować , że następny rozdział pojawi się dopiero w weekend , ponieważ teraz zaczyna się szara rzeczywistość pt. ' szkoła ' i będę miała mniej czasu na pisanie . No i to chyba wszystko z mojej strony . Oceniajcie rozdział w komentarzach. Zajmie to Wam kilka sekund , a dla mnie znaczy tak wiele . Do zobaczenia :*

środa, 22 lutego 2012

4 . Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie ?

Kiedy doszliśmy już na górę , weszliśmy do jednego z kilkunastu pomieszczeń . Tak , kilkunastu , zastanawiałam się co mogły kryć za sobą te wszystkie drzwi . Pięć z nich to pewnie pokoje chłopaków , ale reszta ? Łazienki , garderoby ? Nie mam zupełnie pojęcia i niech tak zostanie .
Pokój w którym się znajdowaliśmy bardzo przypadł mi do gustu . Był duży , urządzony w nowoczesnym stylu . Ściany miały odcień jasnego beżu , a meble ciemnego brązu . Rozejrzałam się do okoła i zauważyłam na komodzie fotografie przyzdobioną w piękną ramkę . W czasie kiedy chłopak grzebał w swojej szafie postanowiłam przyjrzeć się bliżej i podeszłam biorąc jednocześnie przedmiot w rękę . Na zdjęciu widniał Liam obściskujący się z jakąś ciemnej karnacji laską , która na głowie miała ogromną burze brązowych loków.
- To Danielle , moja dziewczyna . - odparł Liam , który najwidoczniej widział jak wielkie zainteresowanie wzbudziła we mnie fotografia .
- Bardzo ładna . - rzuciłam tylko z uśmiechem na ustach i odstawiłam ramkę na miejsce .
- Od zewnątrz i od środka . - dodał chłopak szczerząc się w moją stronę . - Okej , tutaj przygotowałem Ci jakieś ciuchy , w których mogłabyś spać . - mówił podając mi jednocześnie t-shirt z jakimś kolorowym nadrukiem i spodnie dresowe . - Za trzecimi drzwiami po lewej stronie znajdziesz łazienkę . Możesz spać u mnie , a ja dzisiaj pomęczę się w łóżku z Louisem . Na pewno nie będzie miał nic przeciwko . Jeśli będziesz czegoś potrzebować w pokoju obok jest sypialnia Nialla , więc o każdej porze dnia i nocy możesz go budzić . Na dole jest kuchnia . Hmm ... No i to chyba wszystko co chciałem ci przekazać , jeśli czegoś ci zabraknie wołaj . - dokończył i zrobił krok w stronę drzwi .
- Dziękuje bardzo ! - zdążyłam tylko powiedzieć . Chłopak obrócił się i obdarował mnie ogromnym uśmiechem, po czym opuścił pokój. ' Oj tak , Zayn miał zdecydowanie racje . Liam jest okropnie miłą i opiekuńczą osobą . ' - stwierdziłam w myślach i ruszyłam do łazienki , żeby wziąć tak bardzo wyczekiwany przeze mnie prysznic.
Kiedy weszłam już do toalety , pierwszą rzeczą jaką zrobiłam było przejrzenie się w lustrze . Słowo , które nasunęło mi się po zobaczeniu mojego odbicia lustrzanego to jedynie ' o ja pierdole ' . Wyglądałam jak jakiś potwór z Loch Ness , którego coś opluło , zakopało , odkopało i popieprzyło prądem . Współczuję chłopakom , że musieli mnie widzieć w takim stanie . Rozejrzałam się po łazience i lekko się zmartwiłam ponieważ zamiast przysznica , przede mną stała ogromna wanna , jednak już po chwili rozczarowanie minęło . Odkręciłam kurki i nalałam po trochu wszystkich płynów , które stały na półce obok . Nie powinnam chyba tak robić , w końcu jestem ' w gościach ' , ale co tam . Zrzuciłam z siebie wszystkie przemoczone ciuchy i już za chwilę relaksowałam się leżąc w wannie . Po jakieś godzinie zdecydowałam , że koniec tego dobrego i wyszłam uśmiechając się pod nosem . Ubrałam na siebie ciuchy , które dał mi Liam i przejrzałam się w lustrze . Wyglądałam bardzo śmiesznie . Dużo za duża kolorowa bluzka i spadające mi z tyłka spodnie . No , ale czego mogłam się spodziewać ? Jakoś przeżyję , w ogóle to powinnam im dziękować że mogę się u nich zatrzymać , a nie mruczeć z powodu za dużej bluzki .
Ponieważ jak na razie nie zakupiłam nowej sczotki do zębów byłam zmuszona nałożyć sobię pastę na palec i umyć zęby palcem symulując ruchy szczoteczki . Porażka . Rozczesałam włosy grzebieniem , który leżał na komodzie ( mam nadzieję że chłopcy się nie obrażą ) , związałam je w wysokiego kucyka i szczerząc się opuściłam łazienkę . Od razu po wyjściu zauważyłam siedzącego na podłodze Nialla i Lousia opartego o ścianę . Wyglądali na lekko zdenerwowanych . Zdałam sobie sprawę ile czasu siedziałam w toalecie ...
- O matko , przepraszam ! W ogóle zapomniałam ... nie wiedziałam ! Było trzeba zapukać , pośpieszyć mnie czy coś takiego ... No i myślałam , że takie gwiazdy jak wy mają w domu przynajmniej z cztery łazienki . - mówiłam usprawiedliwając się . Przez cały czas chłopcy patrzyli na mnie z dziwnymi minami , a kiedy skończyłam oboje wybuchli śmiechem .
- Co was tak śmieszy ? - warknęłam wzruszając ramionami .
- Nic , nic . Po prostu wyglądasz przekomicznie w tej bluzce za dużej o kilka rozmiarów i w tych ogromnych spodniach ! - skwitował Lou nadal śmiejąc się bez opamiętania .
- Oj już skończcie ... - westchnęłam . Chłopacy po chwili uspokoili się .
- Dobra , wracając do tematu to nie masz za co przepraszać , a no i nie chcieliśmy ci przeszkadzać . I tak w ogóle to bardzo ładnie śpiewasz . - odparł Niall i ponowie zaczął się śmiać . Zrobiłam minę pod tytułem ' wtf ?! ' i moment później uświadomiłam sobie , że bardzo często zdarza mi się śpiewać lub nucić coś podczas kąpieli , czy podczas brania prysznicu.
- Ha ha . Bardzo śmieszne . - powiedziałam zażenowanym głosem i również zaczęłam się śmiać .
- Okej , to my już pójdziemy się umyć , bo chcielibyśmy zdążyć na film , który rozpoczyna się za ... - Lou spojrzał na zegarek , który znajdował się na jego nadgarstku u prawej ręki - ... za 12 minut . Jeśli będziesz chciała to zejdź na dół i oglądaj z nami . - dokończył Tomlinson .
- Dzięki , rozważę tą propozycję . - odpowiedziałam z uśmiechem na ustach , po czym chłopcy weszli do łazienki .
- Ejj , a wy tak razem ? - zadałam szybko pytanie , w czasie kiedy blondasek zamykał drzwi . W odpowiedzi puścił mi tylko oczko i już go nie widziałam . ' Co ja tu w ogólę robię ?! ' zadałam sobie w myślach frustrujące pytanie , zastanawiając się jednocześnie jakiej orientacji seksualnej są chłopcy ... Weszłam do mojej tymczasowej sypialni i rzuciłam się na łóżko okrywając się kołdrą pod sam czubek nosa . Stwierdziłam , że dzisiaj już nie mam ochoty na żadne nocne seanse i że pójdę spać . Przez bardzo długi czas czynność ta nie została realizowana , ponieważ co chwilę coś nie dawało mi zasnąć , jednak po długiej walce udało mi się i wykończona odpłynęłam w objęciach Morfeusza .
Obudziłam się w środku nocy , a na moim ciele widniała gęsia skórka . Czułam się okropnie . Strasznie bolała mnie głowa , a po plecach co chwilę przechodziły mnie co raz to większe dreszcze . Obróciłam się na drugi bok i próbowałam ponownie zasnąć , jednak ból , który czułam przez cały czas nie dawał mi spokoju . Pomyślałam , że zejdę na dół i poszukam w kuchni jakiś tabletek , czy czego kolwiek co poskromiłoby ten ogromy ból , ponieważ niemiałabym serca budzić żadnego z chłopców prosząc o pomoc . Wygramoliłam się z potarganej kołdry i w mozolnym tempie , trzymając się za głowe zeszłam schodami na dół w stronę kuchni . Rozejrzałam się do okoła i rozpoczęłam poszukiwania . Wiem , że nie powinnam tak im tu grzebać , ale mam nadzieję że zrozumieją , to sytuacja awaryjna ... Przeszukałam wszystkie szafki oprócz jednej , która znajdowała się na samej górze , prawie przy suficie . Sama nie dosięgałam , więc postanowiłam że stanę na krzesło które stało przy blacie kuchennym . Bez większego problemu przysunęłam dość wysokie krzesło i wgramoliłam się na nie . Otwarłam szafkę i znalazłam jakieś proszki i tabletki . Mam nadzieję , że któreś z nich mi pomoże . Zamykając drzwiczki od szafy nagle straciłam równowagę . Chwilę potem poczułam jak lecę do tyłu . Można powiedzieć , że całe życie przeleciało mi przed oczami , uwieżcie mi to nie było miłe doświadczenie . Wiesz , że za chwilę spadniesz na ziemie uderzając przy tym z ogromną siłą w podłogę lub brzeg stołu i nie możesz nic z tym zrobić . Byłam pewna , że jutro moje ciało będzie można zobaczyć już tylko w kostnicy . Może to nawet i lepiej ? - zdążyłam tylko pomyśleć i poczułam jak ląduję w czyiś ramionach .
- Ufffff . - wysyczałam cicho nie zwracając uwagi co dzieje się wokół mnie .
- A co ty tu robisz ? - usłyszałam znany już mi głos . - Miałaś szczęście , że akurat teraz zachciało mi się pić , bo inaczej już dawno nie byłoby cię na tym świecie . - odparł Harry .
- Dziękuje , uratowałeś mi życie . - powiedziałam poważnym głosem i jeszcze lekko zdezorienowana całą sytuacją stanęłam na własne nogi .
- Nie ma za co , ale buziak się należy ! - stwierdził Hazza z chytrym uśmiechem na ustach.
- Spadaj ... - wywarczałam niegrzecznie . Chłopak spojrzał się na mnie i zrobił oczy jak kot ze Schreka . Kurde no , skąd on zna mój słaby punkt ?! Zawsze miałam słabość do tego , a Harry na dodatek ma takie piękne, zielone i hipnotyzujące oczęta ... W sumie to od jednego buziaka świat się nie zawali , co mi więc szkodzi ?
- Oj już dobra , nie będe taka ... - skwitowałam . Przysunęłam się blisko niego i już chciałam go musnąć w policzek , kiedy ten obrócił głowę i pocałował mnie w usta . W tym samym momencie to kuchni wszedł Zayn .
- Usłyszałem jakiś huk i postanowiłem ... - przerwał , kiedy zobaczył mnie i Harrego ' obściskujących ' się . - ... to ja nie będe wam przeszkadzał ! - dodał tylko z zażenowaniem w głosie .
- Nie , Zayn zaczekaj ! - odepchnęłam od siebie loczka i zrobiłam krok w stronę Malika . - To nie to na co wyglądało , prawda Harry ? - mówiąc zaakcentowałam ostatnie dwa słowa i skierowałam wzrok na Harolda . Ten nic nie odpowiedział tylko uśmiechnął się szyderczo i ruszył w stronę swojego pokoju na piętrze . Jestem tu od kilku godzin , a już mam kilka powodów , żeby nienawidzić tej oto osoby . Spoglądałam zawstydzona raz na Zayna , raz na podłogę.
- Nic się nie stało przecież , to wasza sprawa . - powiedział w końcu i spojrzał na mnie . - A co ty taka blada jesteś ? Coś Cię boli ? - wyszeptał troskliwie i dotknął dłonią mojego czoła . - Ejj , ty masz gorączke ! - odparł zaniepokojonym głosem chłopak.
- Właściwie to przyszłam tutaj po jakieś proszki na ból głowy ... - oznajmiłam .
- Idź natychmiast do łóżka , przyniosę Ci gorącą herbatę i coś na przeziębienie . - wydukał chłopak i ponaglił mnie. Uśmiechnęłam się delikatnie i poszłam schodami na górę. Weszłam do łóżka , przykryłam się kołdrą i usiadłam po turecku . Chwilę potem w drzwiach ujrzałam Malika z dwoma kubkami i jakimiś tabletkami .
- Proszę , weź . Na pewno Ci pomoże . - powiedział i podał mi jakieś pigułki w małym plastikowym pudełeczku. Wzięłam je i z lekkim obrzydzeniem połknęłam . Sięgnęłam po kubek i natychmiast popiłam . Zayn stał nade mną z drugim kubkiem i przyglądał się , aż w końcu powiedział :
- Pozwól , że posiedzę tutaj z tobą , aż nie zaśniesz. - odparł z troskliwym uśmiechem na twarzy .
- Jasne . - odwzajemniłam uśmiech i zrobiłam miejsce dla chłopaka obok mnie . Malik bez wahania zajął miejsce i '' puścił oczko '' w moją stronę . Przez pierwsze kilka minut leżeliśmy w bezruchu nie odzywając się do siebie ani słowem , ale chcąc przerwać tą krępującą ciszę zapytałam chłopaka czy niemiałby nic przeciwko , abyśmy jutro wybrali się na komisariat i zgłosili porwanie moich rzeczy . Ten zgodził się bez dwóch zdań . Później rozmawialiśmy jeszcze przez jakiś czas o wszystkim co się do tej pory wydarzyło . Opowiedziałam o tym całym incydencie w kuchni , jednocześnie usprawiedliwiając się , na to Zayn odpowiedział że Harry taki już jest i opieprzył mnie , że sama wspinałam się na krzesło zamiast poprosić o pomoc któregoś z chłopaków . Później Malik na moją prośbę opowiedział mi kilka rzeczy o sobie , a ja jemu również krótko streściłam swój życiorys. Przez tą podajże dwu godzinną rozmowę , bardzo się do siebie zbliżyliśmy . Sama byłam zdziwiona , że tak szybko otworzyłam się i bez wahania zdradzałam Zaynowi wszystkie moje najskrytrze tajemnice . Nie wiem co się ze mną stało , ale jak na razie mi się to podoba i nie chciałabym , żeby wróciła stara , mroczna , zamknięta w sobie Megan ...

Siemka kociaki ! Co do rozdziału to wydaje mi się , że wszyszedł mi jako tako i jest o wiele lepszy od poprzedniego . Za chwilę biore się za pisanie następnego . Tak ogólnie to jestem strasznie dumna z chłopaków ! Wczoraj wygrali ! ' Whats Makes You Beautiful ' została wybrana na gali Brit na najlepszy brytyjski singiel 2011 roku . Bardzo się cieszę , mieli ogromną konkurencje , a mimo wszystko udało im się i zwyciężyli . Wracając do opowiadania dziękuje za wyświetlenia i przemiłe komentarze <3 Oceniajcie rozdział w komentarzach . Zajmie Wam to kilka sekund , a dla mnie znaczy tak wiele . Do zobaczenia :*

niedziela, 19 lutego 2012

3. Zawsze naprzód , nigdy wstecz.

Zayn otworzył mi drzwi od samochodu jak prawdziwy gentelmen , na co ja odpowiedziałam jednym z moich najserdeczniejszych uśmiechów.
Przez większość czasu w samochodzie trwała krępująca cisza , jednak nie mogąc już tego wytrzymać zapytałam niepewnie :
- Ale czy ja na pewno nie będę tobie przeszkadzać ?
- Przecież sam ci to zaproponowałem - odparł chłopak - ale nie wspomniałem ci o jednym. Mieszkam z czworgiem niewyżytych seksualnie dzieciaków. - powiedział poważnym tonem. Kiedy usłyszałam te słowa nie wiedziałam do końca , czy wybuchnąć przeraźliwym śmiechem , czy przestraszyć się i uciekać gdzie pieprz rośnie.
- Że co proszę ? - wysyczałam zdziwionym głosem.
- To znaczy nie dosłownie, oczywiście. To może ja ci wszystko wyjaśnie ? - rzucił w moją strone Zayn.
- Jasne z przyjemnością posłucham. - odpowiedziałam, po czym chłopak zaczął szczegółowo opowiadać o swoich domownikach i o masie innych rzeczy. Dowiedziałam się, że jest on nikim innym jak 1/5 zespołu One Direction. Sama nie wierzyłam w to co słyszę, nie wiem jak mogłam nie poznać tego ' super sexi ciacha ' o którym non stop nawija połowa płci żeńskiej w mojej byłej szkole. Przyznam , zrobiło mi się trochę wstyd, że go nie poznałam , ale to chyba stawia mnie w lepszej sytuacji. Gdybym rzuciła się na niego piszcząc i obcałowując go ten pomyślałby, że jestem jakąś wariatką z zaburzeniami psychicznymi . Towarzystwo gwiazdy nie zrobiło na mnie zbyt dużego wrażenia. Chociaż myśl, że siedzę kilka centymetrów od chłopaka o którym marzy kilka procent dziewczyn na świecie dawała mi ' dziką ' satysfakcję. Zayn wyglądał na zwykłego chłopaka, nie na jakiegoś gwiazdorzącego snoba... Ale być może to tylko pozory? Znam go od kilkunastu minut, więc nie mogę tego wiedzieć. Jednak kobieca intuicja podpowiada mi, że to na prawdę wspaniały chłopak. Zobaczymy jak to będzie... ale kurde , co ja w ogóle robię? To nie jest do mnie podobne. Wsiadam do samochodu z ledwo znanym mi chłopakiem i po kilku minutach znajomości stwierdzam iż jest on niesamowitą osobą . Na prawdę siebie nie poznaję . Wcześniej porzebowałam dużo czasu , żeby komu kolwiek zaufać , nie nawiązywałam nowych znajomości . Z resztą o czym ja mówię , to tylko jedna noc , później nasz kontakt się urwie , jestem tego w stu procentach pewna .

Z jego opowieści wynikało, że mieszka on z Harrym - słodkim i bezczelnym loczkiem - podrywaczem , który mimo wszystko poszukuje tej jedynej dziewiewczyny na całe życie. Z Lousiem - najstarszym członkiem zespołu, ale za razem największym dzieckiem , które ma ogromne poczucie humoru. Mieszka również z Liamem - wrażliwym romantykiem, który boi się łyżek jak niczego innego i Niallem - wiecznie nienajedzonym blondaskiem. Chłopcy są najlepszymi przyjaciółmi i taraktują siebie jak braci.

Nie wiedziałam co o tym wszystkim sądzić, pojawiły się kolejne wątpliwości co do mojego nocowania u chłopaka, ale ten zapewnił mnie że chłopcy na pewno nie będą mieli nic przeciwko i ucieszą się z powodu nowo poznanej osoby.
- Dziękuję. - powiedziałam radośnie i msnęłam delikatnie policzek chłopaka . Widać było , że ten się zawstydził, ponieważ na jego policzkach pojawiły się czerwone rumieńce.
- Nie dziękuj , nie masz za co. Cieszę się , że mogę pomóc tak pięknej dziewczynie jak Ty. - odparł po chwili. Uśmiechnęłam się pod nosem i nic już nie mówiłam.

Po kilku minutach dojechaliśmy na miejsce. Wysiadłam z samochodu i spojrzałam na ogromny dom w jakimś jasnym odcieniu. Nie dostrzegłam dokładnie jaki to kolor, bo na dworze było już ciemno. Beż, a może jasny fiolet? Na około rosła masa pięknych, kolorowych krzewów ozdobnych , a po prawej stronie widniał ogromny basen i piękny ogród .
- A więc tak mieszkają gwiazdy. - stwierdziłam mówiąc szeptem, jakby do siebie. Ruszyłam w stronę dużych drzwi wejściowych przy których stał Zayn. Odkluczył i wpuścił mnie pierwszą do środka. Po przekroczeniu progu nagle poczułam jakbym dostała czymś w twarz , wydaje mi się że mogła to być piłka , a moment po tym usłyszałam przeraźliwy śmiech.
- Ałć . - jęknęłam głośno chwytając się za bolące miejsce. Zayn natychmiast do mnie podbiegł i zapytał, czy nic mi nie jest. Chwilę po tym widziałam przed sobą jeszcze czwórkę innych chłopców przyglądających mi się z ciekawością. Jeden do mnie podszedł i z przejęciem w głosie zaczął nawijkę :
- Jezu na prawdę Cię przepraszam , myślałem że to Zayn ... przepraszam nie chciałem w ciebie trafić, na prawdę Cię przepraszam , nic ci nie jest ?! - mówił usprawiedliwiając się. Chłopak miał dłuższe blond włosy i błękitne, strasznie hipnotuzujące oczy. Przypominając sobie opowieść Zayna wywnioskowałam, że to może być Niall.
- Nic się nie stało ... - odpowiedziałam lekko przytłumiona , tak dużym przejęciem wśród chłopców. Nigdy nie lubiłam być w centrum uwagi.
- Ale na pewno ? - rzucił Malik w moją stronę. Pokiwałam głową na tak i uśmiechnęłam się sztucznie . Mam nadzieje , że chłopcy tego nie zauważyli ...
- To dobrze. Słuchajcie panowie , to jest Megan. Zostanie dzisiaj u nas na noc. - głos należący do Zayna skierował się w stronę innych członków One Direction. Chłopak chciał kontynuować , jednak ktoś mu przerwał.
- Uuuu , gdzie ty wyhaczyłeś taką laskę ? Nie no , szacun stary. Nie martw się , nie będziemy wam przeszkadzać w nocy ! - powiedział głośnym tonem loczek, a rzeszta chłopaków popatrzyła się na siebie robiąc tak zwaną ' pokerface '. Zrobiłam minę typu ' Że co proszę ? ' i zmierzyłam Harrego od stóp do samego czubka głowy. No co on sobie do cholery myśli, że jestem jakąś panienką do zabawy na jedną noc? Na prawdę na taką wyglądam? Wiem , nie powinnam odstawiać takich teatrzyków ponieważ chłopcy w każdym momencie mogą mnie wywalić za drzwi , ale to co powiedział Harry na prawdę mnie ... zabolało? No niby nie zabrzmiało to jednoznacznie , ale domyślam się o czym pomyślał Styles.
- Źle zrozumiałeś Harry , zboczeńcu . - powiedział zażenowanym głosem Zayn. - Megan przyjechała z Ameryki, jest tutaj zupełnie sama. Na dodatek ktoś ją okradł , wszystko straciła . Spotkałem ją po dordze i zaoferowałem pomoc. - wyjaśnił. Spuściłam głowę , a po moim policzku spłynęła pjedyncza mała łza, samotna jak ja...
- Ej mała , nie martw się ! - rzucił w moją stronę jeden z chłopców , a reszta nadal stała przypatrując mi się dziwnie. Chłopak podszedł do mnie i mocno mnie prztulił patrząc mi się prosto w oczy. - Wujek Louis się tobą zajmie . - wydukał po czym wszyscy wybuchli głośnym śmiechem. Chwilę po tym usłyszałam :
- A więc tak , to jest Louis , ale jego już poznałaś . To Liam , ten od łyżek , ten niewychowany to Harold , ale myślę że poznałaś po fryzurze. - powiedział Zayn po czym poczochrał agresywnie Harrego po jego bujnej czuprynie , ten zrobił minkę jakby się miał popłakać i wywarczał niby poważnie : Później się policzymy !
- Tak , tak. A ten oto pan który rzucił cię piłką w twarz to Niall . - dokończył Malik. Niall podrapał się nerwowo po głowie i ' spalił buraka '.
- Oj już nie martw się, nic mi się nie stało. - puściłam oczko w stronę niebieskookiego blondyna. - Na prawdę bardzo miło mi was poznać i dziękuję , że nie macie nic przeciwko abym została tutaj u was na noc. Ale to tylko jedna noc, jutro już nie będziecie musieli znosić mojego towarzystwa. - powiedziałam lekko zawstydzonym głosem. Chłopacy tylko powiedzieli, że cała przyjemność po ich stronie i że mogę zostać u nich ile tylko chcę.

- Chodź , dam ci jakieś moje rzeczy, bo te już chyba nie będą nadawać się do użycia - odparł wzruszywszy ramionami Liam . - Tobie Zayn też radzę iść się przebrać , jesteś cały mokry , a nie chcielibyśmy żebyś złapał jakieś przeziębienie czy coś podobnego . - dokończył.
- Tak mamusiu ... - wysyczał Zayn , a ja zachichotałam.
- Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję. - szepnęłam na ucho Malikowi , uśmiechnęłam się do wszystkich i wraz z Liamem powędrowałam na górę w celu poszukania jakiś ciuchów , w których mogłabym się przespać tą jedną noc.


Łapka ! Dziękuje za wyświetlenia i komentarze , jesteście genialni ! <3 Nie podoba mi się ten rodział . Nie wiem dlaczego , ale mi się nie podoba. Jest krótki , to po pierwsze . A po drugie to nie wiem . . Następny będzie lepszy i dłuższy , obiecuję ! A dodam go jakoś w środę ? Bo o gólnie to teraz jestem w górach i sobie wypoczywam i jest bardzo fajnie . No i to chyba wszystko z mojej strony , a wy komentujcie i mówice jak wam się podoba . Do zobaczenia <3

czwartek, 16 lutego 2012

2. Może to początek jakieś nowej przygody ?

Nim się zorientowałam byliśmy już na lotnisku. Kierowca wyjął moją walizkę z bagażnika, za co byłam mu bardzo wdzięczna, bo sama chyba bym nie dała rady. Zapłaciłam mu, wzięłam walizkę i ruszyłam w stronę wejścia na lotnisko. Podeszłam do jednej z kas.

- Dzień Dobry ! Do kąd jest najbliższy lot ? - zapytałam z lekka zdezorientowana. Kasjerka dziwnie się na mnie popatrzyła. Wyobrażam sobie co mogła w tej chwili o mnie pomyśleć. Jakaś gówniara próbuje uciec z domu, robiąc rodzicom tylko nie potrzebne problemy. Ale co ona może do cholery wiedzieć? Kobieta nadal patrzyła na mnie dziwnym wzrokiem.
- Sprawdza pani do kąd ten lot czy mam podejść do innej z kas ? - wydukałam z wymuszonym uśmiechem. - Jasne, oczywiście. Niech pani się nie denerwuje, już sprawdzam! - powiedziała i zaczęła wystukiwać coś na klawiaturze swojego komputera. - Najbliższe loty mamy do Włoch, Londynu, Moskwy i Tokio. Samolot do Londynu startuje o 14:30, czyli za jakąś godzine, a reszta troszkę później. - odparła. Przez dłuższą chwilę zastanawiałam się. Rozważałam pomiędzy Londynem, a Włochami. Wyjazd do stolicy Wielkiej Brytanii już od dawna był moim marzeniem, jednak rodzice nie chcieli puścić mnie samej, iż twierdzili że jestem za młoda , pfff ... Włochy? Europa , wiecznie ciepło, piękne krajobrazy, przystojni chłopacy i pyszna pizza. Czego chcieć więcej ? Być może byłby problem z językiem, ale myślę, że dałabym radę. Pomyślałam jeszcze małą chwilkę i doszłam do wniosku, że lepszym wyborem będzie Londyn. Przypomniało mi się również, że mieszka tam dziewczyna, którą poznałam kiedyś na Hawajach. Mam chyba nawet w telefonie zapisany jej numer. Moje przemyślenia przerwał mi dźwięk głosu jakiegoś mężczyzny:
- Czy mogłaby się pani pośpieszyć, nie jest pani jedyna w tej kolejce, my również się śpieszymy. - oznajmił.
- Tsa . - powiedziałam z nutką ironi w głosie . - Więc poproszę bliet do .. - zająłkam się - do Londynu. - powiedziałam przygryzając lekko dolną wargę. Kasjerka wydała mi bilet, zapłaciłam i ruszyłam w stronę miejsca, w którym miała się odbyć odprawa. Wylot miał być za 30 min, więc oddałam moją walizkę i w mozolnym tempie szłam w stronę rękawa, który prowadził do samolotu. W samolocie zostałam usadowiona pomiędzy jakiś dwuch starszych mężczyzn. Coś mi się zdaje, że ci w górze nie chcą tak do końca mi dogodzić. No niby kto cierpi, to później ma lepiej.. Ale takie akcje, to mogliby darować chociaż mnie. Będę siedzieć kilka godzin w samolocie, między dwoma staruszkami, którzy mówiąc coś ślinią się jak małe dzieci. Tak, bo życie przecież jest piękne. Trochę zestresowana patrzyłam na boki, jednak po dłuższym zastanowieniu i wylocie samolotu postanowiłam wyłączyć się tymczasowo ze świata,więc włożyłam do uszu słuchawki od mojego niebieskiego iPoda i zrezygnowana oparłam się o siedzenie. Przemyślałam sobie jeszcze raz to wszystko, w mojej głowie myśli zaczęły toczyć walkę. Czy ja na pewno dobrze robię? Nawet jeśli nie, nie ma już odwrotu. Zamknęłam oczy i nie zdając sobie sprawy , padłam w objęciach Morfeusza.

-Wstawaj- poczułam szturchanie w prawe ramię. Ziewnęłam i spojrzałam na szczerzącego się w moją stronę mężczyznę - Lądujemy - oznajmił i wskazał ręką na pas. Zapięłam go i wyciągnęłam słuchawki z uszu.

Po odebraniu bagaży ruszyłam w stronę wyjścia z lotniska. Właśnie zdałam sobie sprawę, że tak na prawdę nie wiem gdzie ja mam teraz iść, co ze sobą zrobić. Najbliższy hotel - tylko to mi zostało. Pogoda była okropna. Desz lał jak z cebra, niebo było całkowicie przysłonięte czarnymi jak węgiel chmurami. Na dodatek wiał jeszcze straszny wiatr, który zniszczył mi całą fryzurę. No tak, klimat umiarkowany , trudno, będe musiała się jakoś przyzwyczaić. Zauważyłam kilka taksówek stojących przy krawężniku chodnika i natychmiast podbiegłam do jednej z nich. Wsiadłam i porosiłam kierowce, żeby zawiózł mnie do najbliższego hotelu. Los chciał, że akurat w środku jazdy złapaliśmy ' gumę '. Kierowca wyszedł z auta i zaczął grzebać , próbując zamontować nowe koło, jednak widziałam, że coś mu to nie wychodziło.

Siedziałam tam jakieś 2h , a nadal nic dobrego się nie wydarzyło.
- Ugh, jednak moje szczęście przekracza wszystkie inne ! - powedziałam sama do siebie.
- Coś panienka mówiła? - zapytał mężczyzna z wymuszonym uśmiechem na twarzy. - Pomoc drogowa za chwilę powinna przyjechać. To wszystko przedłuża się tak przez tą pogodę, naserdeczniej panią przepraszam ! - wydukał w moją stronę.
- Niech pan nie przeprasza, to nie pana wina. Czy do tego hotelu jest daleko stąd? - przyszedł mi pewnien pomysł do głowy, głupi jak każdy inny, ale przecież nie będe tu siedzieć w nieskończoność!
- Pieszo jakieś 15 minut. Hotel znajduję się na obrzeżach Londynu, więc droga cały czas jest prosta. - odparł.
- W takim razie dziękuje, ja już pójdę. Wolę zmoknąć do suchej nitki niż siedzieć tutaj , marznąć i czekać na zbawienie. - powiedziałam z ironią w głosie i wysiadłam. Wyciągnęłam walizkę z bagażnika, chwyciłam ją za rączkę i ruszyłam przed siebie. Szłam, szłam i szłam moknąc. Czułam jak cały makijaż spływał mi po twarzy, nie chciałabym się teraz zobaczyć w lustrze. Temu facetowi chyba coś się pomyliło, idę już pół godziny, a nie widać jak narazie żadnego hotelu, żadnego znaku, który mówiłby że jakaś noclegownia by się tutaj znajdowała. Przechodząc koło jakiegoś małego zagajnika usłyszałam kroki, jakby ktoś szedł za mną. Niepewnie się obróciłam, ale nikogo nie było, więc ruszyłam dalej. Ponownie usłyszałam odgłosy jakby kroków. Obróciłam głowe i delikatnie spojrzałam przez ramię, czy na pewno nikt za mną nie idzie. Naglę ujrzałam postać najprawdopodobniej muskularnego mężczyzny, po plecach przeszedł mnie dreszcz, a z ręki wyleciała mi torebka. Mężczyzna rzucił się na mnie, uderzając mnie w policzek. Zaczęłam krzyczeć i wołać o pomoc . Ten najwidoczniej się przestraszył , chwycił moją torebkę w ręke , walizkę wziął pod pachę i uciekł . Zaczęłam za nim biec , jednak po chwili straciłam siłę i uświadomiłam sobie, że to nie ma sensu. W między czasie zdążyłam jeszcze zaliczyć glebę. Stanęłam dychając przeraźliwie głośno . Usiadłam na ziemi , schowałam twarz w dłonie i zaczęłam płakać. Właśnie uświadomiłam sobie, że przyjechanie tutaj było najgorszą, podjętą przeze mnie decyzją w życiu ! Jestem sama , na jakimś pustkowiu , nie mam żadnych rzeczy , nie mam pieniędzy , jestem cała mokra i cholernie mi zimno. Gorzej być nie może ! W takich momentach zastanawiam się czy życie mówi do mnie " Nie przejmuj się , to kolejne doświadczenie , z którym dasz sobie radę " , czy może" Uwielbiam robić Ci psikusy i patrzeć jaką masz wtedy minę ''... Postanowiłam , że wezmę się w garść i pójdę dalej szukać jakiegoś miejsca, w którym ktoś by mi pomógł. Stamtąd zadzwonie na policję i zgłosze napad, ale z resztą w co ja wierze i tak nie odzyskam swoich rzeczy... Wstałam , przetarłam oczy, które wręcz szczypały mnie od łez i szłam dalej. Po kilku minutach usłyszałam odgłos przejeżdżającego samochodu. Wystraszyłam się , że to kolejny paralita który chce mnie okraść i Bóg wie jeszcze co ze mną zrobić. Samochód się zatrzymał . Przyśpieszyłam . Nagle usłyszałam głos :
- Ej ty ! Zaczekaj ! - nadal ignorowałam i szłam już prawie biegiem. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za ramię od tyłu , odszarpnęłam się.
- Nie bój się ! Nic ci nie zrobię ! Co ty tu robisz o takiej porze sama , jeszcze na dodatek w taką pogodę ? - odparł jak sądze chłopak, ponieważ poznałam po głosie. Odwróciłam się i popatrzyłam się dziwnie na niego. Był wyższy odemnie, miał ciemne włosy i brązowe , błyszczące oczy , które przyciągały jak magnez. Na głowie miał kaptur, więc nie widziałam dokładnie jego twarzy. Nagle ni stąd , ni z owąd rozpłakałam się ponownie jak jakieś dziecko i mocno się do niego przytuliłam. Poczułam dziwne uczucie bezpieczeństwa.
- Nie wiem gdzie jestem , taksówa którą jechałam się zepsuła i postanowiłam , że na piechotę dojdę do hotelu . W między czasie ktoś mnie okradł i wszystko mi zabrał . Nie mam nic . Nic , rozumiesz ?! - zaczęłam krzyczeć. - nikogo tutaj nie znam, przyjechałam z Ameryki. Teraz już nawet nie mam gdzie spać, bo jak zapłacę za hotel ?!?! Jestem beznadziejną i egoistyczną idiotką ... - kontynuowałam , ale przestałam , ponieważ chłopak mógł pomyśleć , że biorę go na litość. - Z resztą , nie ważne ... - odkleiłam się od niego i odwróciłam głowę.
- Strasznie mi przykro. - wyszeptał i zawiesił się na chwilę. - Wiesz , wpadłem na pewien pomysł. Pojedziesz teraz ze mną do domu, wysuszysz się , prześpisz . Co ty na to ? Wiem , prawie w ogóle mnie nie znasz, ale zufaj mi , nie mam złych zamiarów. Tak w ogóle to jestem Zayn . - podał mi dłoń , lekko się uśmiechając. Stałam tam i patrzyłam się centralnie w jego oczy, były one takie piękne, hipnotyzujące. Zupełnie jak z mojego ostatniego snu . Musiało wyglądać to przekomicznie.
- Więc jak ? - spytał . Pomyślałam chwileczkę i doszłam do wniosku, że jadąc z chłopakiem niczego nie stracę, a być może zyskam. Przecież osoba z tak pięknymi oczami nie może zrobić krzywdy , prawda ? Podrapałam się po głowie nerwowo , odgarnęłam włosy z czoła i powiedziałam niepewnie :
 - Ja jestem Megan . Ok , chodźmy już , bo stoimy tu jak jakiś dwuch idiotów. - wysyczałam, chłopak zaśmiał się . Ściągnął z siebie fioletową bluzę i zarzucił mi ją na ramiona. Pociągnął mnie za rękaw w stronę auta. ' Może to początek jakieś nowej przygody ? ' - pomyślałam.

Witajcie słonka ! Dziękuję Wam za tak dużą ilość wyświetleń , jesteście wspaniali <3 Mam nadzieję , że choć trochę się wam podoba . Ten rozdział nie jest zbytnio zadowalający jeszcze mało w nim o chłopcach z 1D , ale już w trzecim rozdziale to się zmieni. Komentujcie jeśli wam się podoba czy macie jakieś zastrzeżenia. W sobotę wyjeżdżam w góry, więc nie wiem kiedy pojawi się kolejny rozdział. Coś koło poniedziałku możecie zajrzeć i sprawdzić . Buźka :*

Jeśli ktoś chce mogę informować go o kolejnym rozdziale , wystarczy podać w komentarzu swój numer gg , profil na photoblogu , zapytaj ( lub na jakimś innym portalu, czy czymś - np. skype )